Rządy działają na oślep, bez twardych dowodów na to, że polityka dystansu społecznego i paraliż miast są skuteczne – twierdzi prof. John P.A. Ioannidis.
Widzimy dziś wierzchołek góry lodowej – tak kilka dni temu skomentował oficjalne dane o zachorowaniach na COVID-19 w USA i Europie Jeffrey Shaman, profesor nauk o zdrowiu środowiskowym z Uniwersytetu Columbia. Z badania naukowca i jego zespołu, opublikowanego właśnie w piśmie „Science”, wynika, że w krajach, które dopiero po dwóch miesiącach od wybuchu epidemii w Chinach zaczęły wdrażać obostrzenia w podróżowaniu i nakazały swoim obywatelom zawiesić życie towarzyskie, rzeczywista liczba zakażeń może być nawet 10 razy wyższa, niż wskazują informacje podawane przez służby sanitarne. Na każdy rozpoznany przypadek infekcji może więc przypadać aż 10 nieodnotowanych w państwowych statystykach. Zdecydowana większość zakażonych przechodzi ją bowiem bezobjawowo lub nie wykazuje symptomów bardziej niepokojących niż przy zwykłym przeziębieniu czy łagodnej, sezonowej grypie i nie zawraca sobie głowy chodzeniem do lekarza.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.