Autopromocja

Na styku gospodarki i... medycyny

lekarz, szpital
Skoro na pewnym rynku rysuje się deficyt umiejętności, to za te umiejętności trzeba będzie dobrze płacić. ShutterStock
27 grudnia 2016

Jak powszechnie wiadomo, najlepiej zarabia się na ludzkim nieszczęściu. Wiedziony tym tropem pomyślałem sobie: „choroba”, „lekarz”. No właśnie, lekarz! W Polsce nie tylko jest ich relatywnie mało (2,2 na 1 tys. mieszkańców, wobec 3,3 w Europie), lecz także zdecydowanie nie są młodzi (w 8 4 z 88 specjalizacji medycznych średni wiek lekarza przekracza 5 0 l at).

Skoro na pewnym rynku rysuje się deficyt umiejętności, to za te umiejętności trzeba będzie dobrze płacić. Czyli: jest okazja do zarobku. Jest tylko jeden problem: edukacja lekarza specjalisty trwa długo i sporo kosztuje, a nie wiadomo dokładnie, lekarze jakich specjalizacji będą potrzebni w przyszłości. Można jednak podejść do tego inaczej.

Dobra ochrona zdrowia to nie tylko kwestia niższych kosztów zwolnień i rent. W sytuacji starzenia się społeczeństwa i wzrostu liczby chorób kwestia zdrowia ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia wydajności siły roboczej. Pierwszy z brzegu przykład: z badania przeprowadzonego w ramach projektu „Move to work – wydajni w pracy”, opisanego na stronie Ceestahc.org wynika, że w przypadku dość niewinnie brzmiącej łuszczycy utrata wydajności w pracy może wynosić 35 proc. A pracownik mało wydajny to też niższe podatki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.