Autopromocja

Szczepańska: Pokaż lekarzu, co masz w garażu? Lojalki udowadniają, że możemy się zdziwić

lekarz
Są też szpitale, gdzie chętnych nie było. Dlaczego? ShutterStock
8 października 2018

Szanowna Pani Redaktor, uprzejmie informuję, że ze względu na niejasności interpretacyjne w ustawie nie jesteśmy w stanie na obecnym etapie prac udzielić informacji na żadne z zadanych pytań” – taką odpowiedź dostałam z jednego ze szpitali, gdy pytałam m.in. o skutki wprowadzenia lojalek dla lekarzy specjalistów. Bardzo dobrze podsumowuje to, jak działają zapisy będące skutkiem porozumienia rezydentów z ministrem zdrowia – choć obowiązują już drugi miesiąc, wciąż więcej w nich niewiadomych niż konkretów. Resort stara się rozwiewać wątpliwości, ale pytań może się pojawić nawet tyle, ilu w Polsce jest lekarzy.

Na razie dowiedzieliśmy się, że specjalistów, którzy zdecydowali, że nie będą dyżurować poza własnym szpitalem, jest kilkanaście tysięcy. NFZ mówi o blisko 15 tys. etatów, jednak zdaniem OZZL to zaniża dane, bo jeśli policzymy ludzi, nie etaty, okaże się, że jest ich ok. 15 proc. więcej. Czy to dużo, czy mało – zdania są podzielone. Minister zdrowia twierdzi, że był przygotowany na większą liczbę, prezes NFZ jeszcze przed uzyskaniem ostatecznych danych mówił, że lojalek jest więcej, niż się spodziewano. Sami zaś rezydenci, którzy wynegocjowali tę podwyżkę, przyznają, że są zaskoczeni własnym sukcesem, bo nie liczyli na takie zainteresowanie.

Ważniejsze jednak wydaje się to, co pokazały nam lojalki: jak duże jest rozwarstwienie płacowe w środowisku, jak różna jest też sytuacja lekarzy – zarówno pod względem wynagrodzeń, jak i form zatrudnienia – w poszczególnych szpitalach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.