Prof. Artur Nowak-Far: Protekcjonizm szkodzi. Wspólny rynek i spójne prawo dla tego rynku to wielka szansa dla przedsiębiorców

19 października, 15:02
Artykuł partnerski

- Protekcjonizm na dłuższą metę nie gwarantuje rozwoju, bo osłabia wszystkie instynkty potrzebne w gospodarce – podkreślił prof. dr hab. Artur Nowak-Far z Katedry Integracji Prawa Europejskiego Szkoły Głównej Handlowej w studia Dziennika Gazety Prawnej na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie. Mówił o potencjale wspólnego rynku UE i barierach tworzonych przez państwa członkowskie.

Nasz rozmówca zwracał uwagę na to, że w Polsce i innych krajach nadal mamy do czynienia z nadmiarem legislacji, która nie zawsze jest potrzebna gospodarce. Do tego dochodzi problem protekcjonistycznej polityki państw członkowskich, a zwłaszcza odmiennej implementacji przepisów unijnych w poszczególnych krajach.

 Ten nieszczęsny gold plating

- Bruksela, czyli państwa członkowskie wspólnie sobie obiecują, że będzie teraz idealnie i wszystko tak, jak uzgodniliśmy. Potem, jak ministrowie rozjeżdżają się do domów, to zapominają, co sobie obiecali i zaczynają wdrażać to unijne prawo, ale każdy dołoży coś innego, swojego. A ponieważ to są naprawdę różne regulacje, to w końcu powstaje pstrokacizna rozwiązań - tłumaczył obrazowo prof. Nowak-Far, na czym polega tzw. gold plating.

 Jego zdaniem wspólny rynek i spójne prawo dla tego rynku mają ogromny potencjał korzyści dla przedsiębiorców. - Jeżeli ja, jako przedsiębiorca, mogę dzięki prawu unijnemu zakładać, że to, co obowiązuje u nas, będzie mnie także obowiązywać, gdy będę chciał podjąć działalność np. w Hiszpanii, to to jest super. Natomiast jeśli stanę przed problemem gold platingu, to się okaże, że muszę się zapoznać z hiszpańskimi regulacjami, które w dodatku muszą mieć też hiszpańską interpretację, to zaczyna się tzw. jazda bez trzymanki - mówił specjalista z Katedry Integracji Prawa Europejskiego SGH.

Według niego konieczne jest znoszenie takich barier w Unii Europejskiej, jeśli chcemy– jako wspólnota i każdy kraj z osobna - skutecznie i efektywnie konkurować ze Stanami Zjednoczonymi czy Chinami. Niestety - coraz bardziej widoczne są tendencje nacjonalistyczne i protekcjonistyczne w gospodarce, także w Polsce. - Jak Niemcy chcą chronić swój rynek, to i my chcemy chronić nasz ryneczek. I znajdą się politycy po wszystkich stronach barykady, którzy będą nam gwarantowali praktyki protekcjonistyczne - podkreślał prof. Nowak-Far.

Protekcjonizm zabija instynkty gospodarcze

Jak ocenił, protekcjonizm jest złą reakcją na problemy gospodarcze i w dłuższej perspektywie jest to polityka samobójcza. Podkreślił, że ruch w kierunku mądrzejszej globalizacji jest właściwy, ale realne jest zagrożenie, że jako społeczeństwo poniesiemy koszty stosowania przez jakiś czas głębokiego protekcjonizmu. - Dostaniemy po czterech literach i dopiero jak będzie nas bolało, wtedy powiemy: nie warto było - stwierdził.

- Szkoda czasu na uczenie się na błędach, na dyskusje, że protekcjonizm uchroni nas przed jakimś złem. Pewne jest, że protekcjonizm na dłuższą metę nie gwarantuje bardzo poważnego rozwoju, bo on osłabia wszystkie instynkty potrzebne w gospodarce, u ludzi, którzy zarządzają przedsiębiorstwami i którzy mają myśleć o kosztach, jakości zatrudnienia, innowacjach. A nie o tym, żeby chodzić do ministrów i namawiać ich na wznoszenie jakichś barier - podsumował prof. Artur Nowak-Far.

Gorąco zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy.

Źródło: Artykuł partnerski
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.