Zagraniczne służby kontrolne stosują przepisy w dowolny sposób. Za zwolnienie pojazdów żądają zabezpieczenia wyższego niż grożąca grzywna. Polskie firmy chcą mieć gdzie się poskarżyć
Polskie firmy domagają się powołania podmiotu, który monitorowałby kontrole prowadzone w poszczególnych krajach. Chodzi o wykrycie przypadków, w których służą one nie tyle zbadaniu nieprawidłowości, ile nękaniu podmiotów z Europy Środkowo-Wschodniej. Zdaniem zarówno przedstawicieli branży, jak i części europosłów taką funkcję mógłby pełnić Europejski Urząd ds. Pracy (ELA). Powołanie go jest już przesądzone, ale wciąż trwają rozmowy nad zakresem jego kompetencji. – Skoro nowy podmiot ma m.in. ujednolicić stosowanie przepisów, jak i sposób działania służb, to dobrze by było, żeby przedsiębiorcy mogli tam raportować na temat wszelkich nadużyć ze strony organów kontrolnych – mówi Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.
– Mamy nowoczesny tabor, wyedukowanych kierowców i dobrze zarządzane firmy, a jednocześnie obserwujemy bardzo nasilające się zjawisko, które urasta do rangi restrykcji gospodarczych związanych z kontrolami. Na przestrzeni ostatniego roku obserwuję nadinterpretację przepisów ze strony zagranicznych organów kontrolnych – mówi DGP Jan Załubski, prezes firmy ZET Transport.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.