Burza wokół pszczół i planu rządu. Politycy mówią o „zagrożeniu”, resort odpowiada ostrymi słowami

pszczelarz w pasiece z pszczołami - Burza wokół pszczół i planu rządu. Politycy mówią o „zagrożeniu”, resort odpowiada ostrymi słowami
Burza wokół pszczół i planu rządu. Politycy mówią o „zagrożeniu”, resort odpowiada ostrymi słowamiShutterstock
dzisiaj, 09:32

Czy pszczoły naprawdę są zagrożeniem? Wokół planu rządu wybuchła burza, a politycy mówią o uderzeniu w pszczelarzy. Resort odpowiada ostrymi słowami i wskazuje na jeden problem, który może dotknąć każdego – sprawdzamy, co naprawdę kryje się w projekcie.

Podstawą całej dyskusji jest fragment planu dotyczący owadów zapylających. To właśnie on stał się osią sporu między politykami, pszczelarzami i administracją.

Pszczoły jako zagrożenie? Politycy alarmują: plan rządu uderzy w pszczelarzy

Spór rozgrzały wypowiedzi polityków opozycji. Poseł PiS Krzysztof Ciecióra napisał w serwisie X, że resort klimatu uznał pszczoły za zagrożenie i przygotowuje rozwiązania uderzające w branżę. W podobnym tonie wypowiadał się Paweł Sałek, również poseł PiS, mówiąc podczas posiedzenia komisji sejmowej o „wypychaniu pszczół z lasów”.

Wśród najczęściej powtarzanych zarzutów pojawiają się:

  • ograniczanie pasiek na terenach chronionych
  • możliwe limity uli w miastach
  • ingerencja w hodowlę i dobór matek pszczelich
  • zmniejszanie bazy pokarmowej dla pszczół.

Te głosy szybko przebiły się do mediów i nadały całej sprawie emocjonalny ton. W efekcie temat, który jeszcze niedawno funkcjonował głównie w dokumentach eksperckich, trafił do szerokiej debaty publicznej.

Resort klimatu odpowiada na zarzuty: „To sianie głodu na własne życzenie”

Na zarzuty polityków odpowiedział przedstawiciel Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała w mediach społecznościowych odniósł się bezpośrednio do wypowiedzi Krzysztofa Ciecióry, podkreślając znaczenie zapylaczy dla gospodarki.

Jeśli Pan Poseł uważa, że pszczoły to tylko dodatek do krajobrazu, to gratuluję fantazji – walka o bezpieczeństwo żywnościowe bez zapylaczy przypomina próbę budowy domu bez fundamentów, za to z bardzo głośnym tupaniem. Ignorowanie roli dzikich zapylaczy w rolnictwie to zwyczajne sianie głodu na własne życzenie – napisał.

Wypowiedź pokazuje kierunek myślenia resortu. Akcent pada nie na ograniczanie pszczelarstwa, lecz na rolę wszystkich zapylaczy – zwłaszcza dzikich – w utrzymaniu produkcji żywności.

Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych – co to za dokument i skąd się wziął

Źródłem projektu jest unijne rozporządzenie Nature Restoration Law, które zobowiązuje państwa członkowskie do przygotowania planów odbudowy przyrody. Polska musi przyjąć taki dokument do września 2026 r. Plan obejmuje szeroki zakres działań – od lasów i rzek po rolnictwo i obszary miejskie. Jednym z jego elementów jest właśnie część dotycząca zapylaczy.

Projekt powstaje w ramach prac grupy roboczej, w której – poza resortem klimatu – uczestniczą m.in.:

  • Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
  • Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska
  • Lasy Państwowe
  • naukowcy i organizacje pozarządowe.

To pokazuje, że dokument ma charakter przekrojowy i wykracza poza jedną branżę.

Dlaczego zapylacze są kluczowe dla rolnictwa? 80 proc. upraw zależy od owadów

Z materiałów opublikowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska wynika, że sytuacja owadów zapylających w Europie systematycznie się pogarsza. Oto najważniejsze liczby:

  • 1/10 gatunków pszczół i motyli jest na skraju wyginięcia
  • liczebność 1/3 gatunków spada
  • ponad 80 proc. upraw zależy od zapylania.

Te dane stanowią punkt wyjścia dla działań na poziomie UE i państw członkowskich. Plan zakłada m.in. odwrócenie spadkowego trendu populacji zapylaczy do 2030 r. i jego późniejsze odbudowanie.

Pszczoła miodna kontra dzikie zapylacze – skąd bierze się spór o pasieki

Największe napięcie dotyczy relacji między pszczołą miodną a dzikimi zapylaczami. W części badań naukowych pojawia się teza, że przy dużym zagęszczeniu uli może dochodzić do konkurencji o pokarm. Ten wątek pojawia się również w dyskusjach nad planem. Nie chodzi o samą obecność pszczół, lecz o sytuacje, w których ich liczba w danym miejscu jest bardzo wysoka – na przykład w parkach narodowych czy centrach miast.

Dla pszczelarzy to jednak sygnał ostrzegawczy. Obawiają się, że regulacje mogą ograniczyć możliwość prowadzenia pasiek w części lokalizacji. Alarmują, że nowe zasady wpłyną na opłacalność działalności, a decyzje będą podejmowane bez ich udziału.

Co zakłada projekt dla zapylaczy? Możliwe zmiany dla pasiek, miast i lasów

Projekt udostępniony przez resort klimatu opisuje kierunki odbudowy populacji owadów zapylających. Nie jest to jeszcze dokument końcowy, lecz materiał do dalszych prac i konsultacji. Z jego zapisów wynika, że działania mają obejmować:

  • ekosystemy rolnicze, leśne i miejskie
  • zwiększanie różnorodności gatunkowej
  • poprawę warunków siedliskowych dla owadów.

Plan odnosi się do całej grupy zapylaczy – od pszczół, przez trzmiele, po motyle. W dokumentach nie ma wprost zapisów o likwidacji pszczelarstwa, natomiast pojawia się podejście zakładające zarządzanie środowiskiem w sposób uwzględniający różne gatunki.

Czy plan ograniczy pasieki i uderzy w pszczelarzy? Na razie więcej pytań niż odpowiedzi

Na obecnym etapie trudno przesądzić, jakie konkretne regulacje znajdą się w finalnej wersji planu. Dokument jest publikowany etapami i będzie podlegał konsultacjom publicznym, a ostatecznie ma zostać przyjęty dopiero w 2026 r. To oznacza, że część obaw wynika z interpretacji roboczych zapisów i kierunków działań, a nie z obowiązujących przepisów. Z drugiej strony reakcje środowisk pszczelarskich pokazują, że temat wykracza poza teorię i dotyka realnych interesów gospodarczych.

Ochrona przyrody czy interes pszczelarzy? Gdzie leży granica zmian

Dyskusja wokół pszczół pokazuje szerszy problem, z którym mierzą się dziś państwa UE. Z jednej strony rośnie presja na odbudowę przyrody, z drugiej – funkcjonują sektory gospodarki zależne od dotychczasowych zasad. W przypadku zapylaczy stawką jest zarówno bioróżnorodność, jak i bezpieczeństwo żywnościowe oraz produkcja rolna. To właśnie na styku tych interesów powstaje obecny konflikt.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.