Nie ma sensu idealizować przeszłości, tak samo jak nie ma do niej powrotu. Ekologiczne podejście nie polega na tym, by było „jak kiedyś”.
Można się spierać, czy mamy szansę żyć we w pełni ekologicznym świecie, skoro mamy gospodarkę opartą na energii przynajmniej na razie pochodzącej w większości z paliw kopalnych, nie potrafimy sobie nawet wyobrazić porzucenia samochodów, a żywność produkujemy na skalę przemysłową i pakujemy w folię... Każde rozwiązanie dzisiejszych problemów może się zaś okazać źródłem nowych, tak samo jak stało się z samochodami, które zlikwidowały kłopot wielkich metropolii z zalegającym końskim nawozem, czy plastikiem, który wydawał się znakomitym – bo trwałym i tanim – materiałem. Dziś nie wiemy, jak może wyglądać nasze życie za kilkadziesiąt lat, skoro technologie pędzą do przodu i każdy twierdzi, że ta, którą opracował, będzie najlepsza. I oczywiście całkowicie ekologiczna. Jedno jest pewne – musimy zmieniać przyzwyczajenia od najniższego szczebelka, nie oglądając się na wielką politykę, potężne grupy przemysłowe o często sprzecznych interesach, Unię Europejską, która jedne rozwiązania proekologiczne wprowadza ochoczo, inne blokuje. W tym oddolnym ruchu obywateli, który już obserwujemy, jest również miejsce dla samorządów: podpowiadanie, zachęcanie, a tam, gdzie gmina ma moc sprawczą, decydowanie o jak najlepszej ochronie środowiska.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.