Inspekcja ochrony środowiska ruszyła z kontrolami i nie przebiera w środkach, masowo karząc firmy za naruszenia w gospodarce odpadowej. Branża obawia się, że strzela na oślep i trafia nie tam, gdzie trzeba.
Prawie 24,5 mln zł, i to tylko za pół roku obowiązywania nowych restrykcyjnych przepisów – tak wysokie kary wymierzyli inspektorzy ochrony środowiska przedsiębiorcom, u których dopatrzyli się naruszeń przy postępowaniu z odpadami. To wynik ponad 1300 kontroli interwencyjnych, które przeprowadzono od połowy sierpnia zeszłego roku, kiedy w życie weszły nowe przepisy tzw. pakietu odpadowego. Składają się na niego dwie znowelizowane ustawy: o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 922 ze zm.) i o inspekcji ochrony środowiska (Dz.U. z 2018 r. poz. 1471 ze zm.). Branża i eksperci przecierają oczy ze zdumienia. Nikt nie spodziewał się tak wysokich statystyk.
Wzmożona aktywność inspektorów to pokłosie ubiegłorocznej fali pożarów, która stała się przyczynkiem do wypowiedzenia wojny mafii śmieciowej, czyli nielegalnie (lub półlegalnie) działającym firmom, które m.in. ściągały odpady z zagranicy, by tu je zakopać lub właśnie puścić z dymem. Proceder był zorganizowany i bardzo dochodowy, bo rzekomo przypadkowe zaprószenie ognia pozwalało niekiedy na milionowe zyski.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.