Autopromocja

Antyinwestycyjna strategia Wilna. Litwini stracą na walce z Orlenem?

Rafineria w Możejkach
Rafineria w MożejkachMedia / Gintaras Mockus
22 lipca 2014

Litewscy politycy od lat traktują Orlen, największego inwestora zagranicznego w swoim kraju, jak dopust boży. Skutki tej polityki będą opłakane dla naszych sąsiadów. Zwłaszcza te gospodarcze – uważają eksperci.

1278997-.jpg
Mikołaj Budzanowski były minister skarbu państwa

Orlen to największy zagraniczny inwestor na Litwie, a kupiona przez niego w 2006 r. rafineria w Możejkach to największy podatnik w tym kraju. Zakład zatrudnia prawie 2,2 tys. pracowników, co oznacza, że de facto utrzymuje ósme co do wielkości miasto na Litwie. Pośrednio, dzięki rafinerii pracę ma kolejne kilkanaście tysięcy osób. Należąca do Orlenu litewska spółka jest też największym klientem państwowych kolei Lietuvos Geleżinkeliai – generuje ok. 40 proc. rocznych przychodów tej firmy.

Wydawać się może, że rząd w Wilnie powinien na takie przedsiębiorstwo oraz jego polskiego właściciela chuchać i dmuchać. Od lat jest jednak odwrotnie. Litewskie władze robią wszystko, aby zyskiwać, ale kosztem Orlenu. Przy czym robią to z ustami pełnymi frazesów o wzajemnej współpracy i trosce o rafinerii w Możejkach i jej akcjonariusza.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.