Rozmawiamy z PIOTREM LITWĄ, prezesem Wyższego Urzędu Górniczego - Bezpieczeństwo pracy w górnictwie to nie tylko dyscyplina w przestrzeganiu przepisów, ale także wyposażenie techniczne kopalń, rozpoznawanie i przeciwdziałanie zagrożeniom naturalnym oraz kwalifikacje pracowników.
● Wydatki na prewencję i środki ochrony nieustannie rosną. Czy górnicy przyzwyczajają się do ryzyka i gubi ich rutyna?
– Teoretycznie tak nie powinno być, ponieważ od kilku już lat w większych zakładach górniczych, w tym w kopalniach węgla kamiennego, funkcjonują zintegrowane systemy zarządzania bezpieczeństwem. Obowiązują jednolite procedury, oceniane jest ryzyko na poszczególnych stanowiskach. Mimo to ciągle zbyt duża jest pokusa do pracy na skróty, czyli postępowania niezgodnego z przepisami i zasadami sztuki górniczej. Aż 75 proc. wypadków śmiertelnych i ciężkich jest spowodowanych tak zwanym czynnikiem ludzkim, czyli błędami pracowników. Nie możemy w każdym zakładzie górniczym postawić inspektora, który patrzyłby górnikom na ręce, żeby ich nie tracili w bezmyślny sposób. Kontrole są po to, by eliminować słabe punkty bezpieczeństwa. Z naszych rocznych raportów wynika, że ponad 90 proc. wypadków i chorób zawodowych w całej branży górniczej dotyczy kopalń podziemnych. Wyraźnie widać, gdzie koncentrują się zagrożenia i największe ryzyko pracy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.