Rosyjskie koncerny energetyczne mają trzy tygodnie na dostarczenie informacji o zarobkach i strukturze własności swoich kierowników i członków ich rodzin. Moskwa chce sprawdzić skalę korupcji w elektroenergetyce. To efekt rewolucji białych wstążek. Rosjanie domagają się od władz swojego kraju stworzenia sprawnego i przyjaznego państwa.
Ten bezprecedensowy audyt ma ujawnić skalę korupcji i pomóc Władimirowi Putinowi zrzucić na urzędników winę za rosnące ceny prądu w przededniu marcowych wyborów prezydenckich. Przy okazji krucjaty raport o skali uwłaszczenia managementu ma złożyć również Gazprom.
– Bezprecedensowo liczne protesty zmusiły Putina do udawania, że spełnia niektóre postulaty manifestantów – tłumaczy w rozmowie z „DGP” Walerij Mironow z Centrum Rozwoju w Moskwie. Jednym z głównych haseł rewolucji białych wstążek jest walka z drobnymi układami i bezkarnością urzędników. – Nie chcemy rewolucji. Chcemy tylko, by nasze państwo działało sprawnie i uczciwie – mówiła nam Tamara Kubaneiszwili, jedna z uczestniczek protestów. Dlatego premier, wpisując się w ogólny klimat polityczny, podczas wizyty w azjatyckiej Chakacji, zapowiedział położenie kresu bezkarności państwowych menedżerów z branży elektroenergetycznej. Putin zarzucił im utrzymywanie klanowej struktury władzy, wyprowadzanie pieniędzy podatników do rajów podatkowych, konflikty interesów na masową skalę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.