Autopromocja

Woś: Współczesne społeczeństwa pękają. Różnice między bogatymi i biednymi rosną

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
6 lipca 2018

"To, co nas podzieliło – to się już nie sklei” – napisał w 2010 r. Jarosław Marek Rymkiewicz. Poeta z Milanówka stworzył wiersz tuż po katastrofie smoleńskiej, ale przy okazji udało mu się wyrazić coś bardziej uniwersalnego. Chodzi o strach, że współczesne społeczeństwa pękają. I dzieje się to w taki sposób, że niedługo nie będzie już co zbierać ani kleić. Dynamika ostatnich dekad – od Polski po bogaty Zachód – zdaje się to potwierdzać.

Dla ekonomisty ten proces ma oczywisty związek z rosnącymi nierównościami ekonomicznymi. Nie chodzi tylko o prosty przelicznik – ile kilogramów mięsa lub telewizorów mogą sobie kupić za miesięczną pensję przedstawiciele różnych klas społecznych. Rzecz też w tym, że w ślad za nierównościami majątkowymi wśród biedniejszych pojawia się także deficyt kapitału kulturowego. Pojęcie to spopularyzował w latach 80. XX w. socjolog Pierre Bourdieu. Dowodził, że za różnicami majątkowymi kroczą nieuchronnie różnice w gustach, preferencjach estetycznych czy stylach życia. I jeśli nożyce bogactwa nadmiernie się rozewrą, to społeczeństwo pęka. I cóż z tego, że mamy całkiem niezłe instytucje równego startu (system edukacyjny), skoro w jego ramach o awansie decyduje właśnie kapitał kulturowy. Kariery robią ci, którzy lepiej pasują do stylu pielęgnowanego przez klasy dominujące. Są do nich podobni fizycznie, mają tych samych idoli, pasje czy wartości. Opisany przez Bourdieu mechanizm w sposób aksamitny wyklucza biedniejszych, kobiety albo – powiedzmy – Latynosów i Czarnych.

Od czasów Bourdieu nierówności bardzo urosły, a mobilność społeczna spadła. Przynajmniej według większości badań. Zaś kryzysy polityczne w USA (bunt białych klas niższych, które głosowały na Trumpa) czy w Europie Zachodniej (brexit i fenomen populistycznej prawicy) każą zadać pytanie: czy nie ma już czegoś takiego jak – powiedzmy – jednolite amerykańskie społeczeństwo? Czy z jednej strony mamy liberalne elity, które czytają „New York Timesa”, zaśmiewają się z dowcipów o Trumpie, jedzą w etnorestauracjach i ćwiczą jogę w parku, a z drugiej – biednych, którzy nie znają świata, chodzą do McDonalda, a w wolnych chwilach idą ze strzelbą do lasu zapolować na zwierzynę. Czy to już? Czy już pękło i się nie sklei?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.