Autopromocja

Staniszewski: Rosyjsko-niemiecki gazociąg na dnie Bałtyku pokazał słabość Polski

Marcin Staniszewski
Marcin StaniszewskiDGP
14 listopada 2011

Oficjalne otwarcie Gazociągu Północnego nie wywołało w Polsce dyskusji. Zajęta losami Zbigniewa Ziobry i Grzegorza Schetyny elita polityczna nie zauważyła, że właśnie nastąpiło przypieczętowanie jednej z największych porażek naszej dyplomacji. Nie tylko obniżył się poziom bezpieczeństwa energetycznego, ale Polska straciła też możliwość kreowania polityki w regionie. Teraz musimy się przyznać, że nie byliśmy w stanie zadbać o swoje interesy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Gdy pojawił się pomysł budowy gazociągu, rosyjsko-niemiecka inicjatywa nie budziła w Europie entuzjazmu. Kraje nadbałtyckie sprzeciwiały się inwestycji – głównie z powodów ekologicznych. Polska uznała gazociąg za zagrożenie swoich interesów, co najostrzej wyraził wówczas minister Radosław Sikorski, nazywając Nord Stream nowym paktem Ribbentrop-Mołotow. Choć ton wypowiedzi był histeryczny, jednak pokazywał stosunek Warszawy do przedsięwzięcia. Nie byliśmy wówczas na straconej pozycji. Eurodeputowanemu Marcinowi Libickiemu udało się przeforsować w Parlamencie Europejskim rezolucję potępiającą budowę gazociągu, a kraje skandynawskie nie zgadzały się na przeciągnięcie rury po należących do nich wodach Bałtyku.

Inicjatywa była po stronie polskiej. Należało działać wielotorowo – przypominać o zagrożeniu dla środowiska (tak jak dziś robią to Francuzi i Niemcy w przypadku eksploatacji złóż gazu łupkowego) oraz podnosić kwestie stosowania prawa europejskiego wobec Nord Streamu. Obecnie status gazociągu nie jest jasny, ponieważ nie wiadomo, czy można stosować wobec niego Trzeci Pakiet Energetyczny, który jest priorytetem energetycznej polityki UE. Takich wątpliwości nie byłoby, gdyby rura zamiast po dnie Bałtyku biegła przez Polskę. Przekonaliśmy się o tym podczas negocjacji gazowych z Rosją, gdy interwencja Brukseli zapobiegła podpisaniu skrajnie niekorzystnej dla nas umowy. Było to możliwe, bo część gazociągu jamalskiego znajdująca się na terenie UE podlega europejskiej jurysdykcji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.