Autopromocja

PKP Cargo musi gonić DB Schenker

Od lewej: Piotr Ciżkowicz, PKP, Ryszard Hordyński, AT Kearney, Jacek Neska, PKP Cargo, Jana Pieriegud, SGH, Adam Purwin, PKP Cargo, Dorota Raben, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk, Konrad Majszyk, DGP
Od lewej: Piotr Ciżkowicz, PKP, Ryszard Hordyński, AT Kearney, Jacek Neska, PKP Cargo, Jana Pieriegud, SGH, Adam Purwin, PKP Cargo, Dorota Raben, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk, Konrad Majszyk, DGPMedia
12 maja 2014

Rynek kolejowych przewoźników towarowych czeka w najbliższym czasie konsolidacja. Nasz lider wykazuje spore ambicje europejskie, ale musi też zadbać o poprawę infrastruktury, żeby pociągi mogły jeździć szybciej.

Główną barierą dla rozwoju przewozów towarowych koleją jest dziś stan infrastruktury – zgodzili się uczestnicy współorganizowanego przez DGP panelu „Rynek cargo. Perspektywy i wyzwania”. Średnia prędkość handlowa pociągów towarowych w Polsce to 25 km/h. W rozwiniętych krajach UE jest to 60–70 km/h. Według PKP do 2020 r. uda się osiągnąć w naszym kraju wynik 50 km/h.

– Nakłady inwestycyjne na infrastrukturę kolejową w latach 2000–2010 wyniosły łącznie 18 mld zł. To 10 razy mniej, niż wydano na transport drogowy. Ale tyle samo udało się wydać na modernizację torów w ciągu trzech ostatnich lat. Trwa odbudowa potencjału kolei – powiedział Piotr Ciżkowicz, wiceprezes PKP.

Potrzebę inwestycji kolejowych potwierdziła Dorota Raben, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. – Dostęp drogowy to naszego portu jest dziś optymalny, za to pod względem infrastruktury kolejowej jest wiele do zrobienia. Gdańsk przeładował w 2013 r. 1,2 mln kontenerów, a prognozy przewidują osiągnięcie 4–5 mln w ciągu najbliższych lat – zapowiedziała.

Prezes spółki PKP Cargo Adam Purwin odwołał się do wejścia swojej spółki na GPW pół roku temu. – Tamten debiut był znakiem dla rynku przewoźników, że ten rodzaj biznesu jest atrakcyjny. Daliśmy dowód na to, że biznes kolejowy może być aktywem, w który warto inwestować. To zapowiedź renesansu przewozów kolejowych – stwierdził.

Ale dziś kolej to niespełna 13 proc. całości przewozów towarów w Polsce. Dominuje transport drogowy. – Transport kolejowy nie będzie w stanie wygrać rywalizacji z drogowym – oceniła Jana Pieriegud z Katedry Transportu SGH w Warszawie. – W tym roku jest szansa na wydanie przez PKP Polskie Linie Kolejowe ponad 7 mld zł, co byłoby rekordem. Ale żeby nadrobić wieloletnie zaniedbania, taka kwota powinna być ponoszona corocznie co najmniej przez najbliższą dekadę – wyliczyła.

Z tym stwierdzeniem nie zgodził się Jacek Neska, członek zarządu PKP Cargo do spraw handlowych. – O połowę niższa prędkość przewozowa oznacza dziś konieczność angażowania dwa razy większej liczby taboru i ludzi. Podwojenie w ciągu siedmiu lat prędkości przewozowej da zaś niższe koszty, czyli pozwoli skalkulować bardziej atrakcyjne oferty dla klientów – przekonywał.

Ale żeby było lepiej, musi być najpierw gorzej. – Niezbędne inwestycje po raz kolejny zmniejszą prędkość pociągów – przypomniał Ryszard Hordyński, lider sektora infrastrukturalnego w AT Kearney.

Lider rynku w Polsce PKP Cargo ma dziś prawie 50 proc. udziałów w transportowanej masie i 60 proc. w tzw. pracy przewozowej. Łącznie na rynku cargo usługi świadczy 59 przewoźników. Uczestnicy panelu zgodzili się, że można spodziewać się konsolidacji.

– W 2004 r. przewozy towarowe koleją wykonywało 30 przewoźników z 8-proc. udziałem w całym rynku transportowym. Obecnie to prawie dwa razy więcej przewoźników z udziałem ok. 34 proc. Można spodziewać się koncentracji. W Niemczech w latach 2005–2010 doszło do 20 istotnych fuzji i przejęć – wyliczyła Jana Pieriegud.

Istotną rolę pełnią dziś przewoźnicy, którzy należą do dużych grup przemysłowych (np. Lotosu, Orlenu, KGHM i Ciechu). Te podmioty zmobilizowała przed laty do zakładania swoich biznesów kolejowych słaba jakość serwisu oferowana wówczas przez PKP Cargo.

– W ciągu ostatnich lat diametralnie zmieniliśmy podejście do klienta. Mamy dziś wszelkie predyspozycje do roli podmiotu, który zaangażuje się w konsolidację rynku. Dla dużych grup, w których przewozy kolejowe nie stanowią podstawowej działalności, powinniśmy być spółką pierwszego wyboru – zadeklarował prezes Adam Purwin.

Ryszard Hordyński przyznał, że powodzenie tej operacji zależy jednak od tego, czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie dopatrzy się przesłanek do wykorzystywania dominującej pozycji na rynku przez PKP Cargo. – Odsetek przewozów realizowanych przez największego przewoźnika w wielu krajach UE jest wyższy niż w Polsce, np. we Włoszech, Danii i Niemczech to ok. 75 proc., a we Francji, Hiszpanii, w Belgii i na Słowacji ponad 90 proc. – powiedział wiceprezes Piotr Ciżkowicz.

– Temat dopuszczalnego udziału przewoźników w rynku jest dyskusyjny i wrażliwy. Prawdą jest jednak, że powinniśmy coraz bardziej patrzeć na PKP Cargo nie tylko przez pryzmat Polski, lecz także jak na uczestnika rynku europejskiego – przyznała Jana Pieriegud. Zwłaszcza że lider rynku potwierdził swoje ambicje europejskie, które mają być realizowane dwutorowo.

– Po pierwsze, rozwój organiczny. Dzisiaj mamy licencje przewozowe w siedmiu krajach, w związku z czym będziemy wydłużać trasy w korytarzu Bałtyk–Adriatyk. A po drugie, nie wykluczamy przejęć – powiedział Adam Purwin. – Dysponujemy kilkuset milionami złotych nadwyżki finansowej nad zobowiązaniami. Mamy też dostęp do nielimitowanych środków finansowych dzięki temu, że jesteśmy spółką publiczną notowaną na giełdzie – podkreślił.

Firma jest drugim po DB Schenker największym przewoźnikiem na naszym kontynencie. Posiada łącznie 7-proc. udział w rynku europejskim. Polski przewoźnik nie przegoni DB Schenker, bo różnica w skali przewozów jest zbyt duża. Nie widzę jednak przeciwwskazań, żeby zmniejszał dystans do europejskiego lidera – powiedział Ryszard Hordyński.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł sponsorowany

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.