Autopromocja

Europa potrzebuje wspólnego wroga

20 maja 2010

Widmo krąży nad Europą. Widmo spekulanta. Na szczęście unijni ministrowie finansów wbili widmu we wtorek wieczorem kolejny – i nie ostatni – osinowy kołek.

Tym razem spekulant przybrał postać inwestora wykorzystującego krótką sprzedaż, której właśnie zabroniły Niemcy. Ale też zamkniętych prywatnych funduszy inwestycyjnych – hedgingowych, nieruchomościowych, towarowych, venture capital i private equity. Unia nie pozostała wobec nich bierna. Skoro pozostawały poza regulacjami, trzeba je regulować. Skoro pozostawały poza nadzorem, trzeba je nadzorować. Niech składają raporty, niech deklarują przepływy finansowe, niech mówią wprost, w co inwestują.

Kto goni króliczka

A to, że unijne rozwiązania kontrolne mogą wprowadzić szalone perturbacje w londyńskim City, trudno. Na nic protesty Brytyjczyków. Na nic dociekania z USA, jak właściwie będzie wyglądał ten rynek od 2012 roku, kiedy unijne regulacje wejdą w życie. Tak jest. Zło trzeba nazwać złem, a spekulanta spekulantem, nawet jeżeli – a tak jest w tym przypadku – dokładnie nie wiadomo, jakich szkód narobił podczas kryzysu. Poddany unijnej kontroli prywatny fundusz zamknięty będzie się zachowywał spokojnie, odpowiedzialnie i na pewno nie wpadnie na różne kreatywne pomysły jak, nie przymierzając, grecki rząd. Przecież Grekom zabrakło jednego – kontroli właśnie. A że wiodące europejskie gospodarki niespecjalnie przejmowały się parametrami dotyczącymi finansów publicznych? To drugorzędna sprawa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.