Autopromocja

Afera Banku Śląskiego: miliarderzy w kilka sekund

Krach giełdowy
Trudno się dziwić, że giełdowy debiut wzbudził takie emocje. ShutterStock
22 listopada 2013

Sprzedaż Banku Śląskiego to sztandarowy przykład tego, że prywatyzacje są prawdziwym polem minowym dla rządzących

Sprawa Śląskiego zaczęła się, gdy w styczniu 1994 r. podczas debiutu na warszawskiej giełdzie cena akcji (6,75 mln starych zł) przebiła o 13,5 razy cenę emisyjną (500 tys. zł). – To wielka wpadka tych, którzy przygotowywali prospekt i wycenę akcji – oceniał ówczesny minister prywatyzacji Wiesław Kaczmarek z SLD, krytykując kolegów nie tylko z własnego rządu, ale i z własnej partii.

Odpowiedzialność za wycenę spadała na Ministerstwo Finansów kierowane przez Marka Borowskiego z SLD i jego zastępcę Stefana Kawalca, który pozostał w rządzie w spadku po solidarnościowych ekipach.Krytyka pod adresem Borowskiego była w pewnym sensie nietrafiona, bo jedną z pierwszych decyzji, jakie podjął po objęciu stanowiska ministra, było unieważnienie ogłoszonego przez poprzednika przetargu dla dużych inwestorów na Bank Śląski – z powodu niesatysfakcjonujących ofert.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.