Wpisuję w wyszukiwarkę hasło „co mnie boli”, a „doktor” Google wyświetla podpowiedzi, czyli skorelowane objawy z chorobą. Prawdopodobne, bo nie da się stawiać dobrej diagnozy, nie przykładając nawet stetoskopu. Nie tylko amerykańska wyszukiwarka wie, że na e-medycynie da się dobrze zarobić i przymierza się do zagospodarowania tego rynku. Nie zabraknie chętnych do pośredniczenia między lekarzami a pacjentem z użyciem aplikacji; rynek będzie rósł kilkanaście procent rocznie.
Trzeba będzie zmierzyć się z sytuacją, że zdjęcie wątroby czy trzustki, gdy nam coś dolega, znajdzie się kiedyś w bazie wielu aplikacji. Mam nadzieję, że za naszą zgodą. Dane mają być anonimizowane, ale łatwo połączyć dane geolokalizacyjne zostawiane przez nas w różnych miejscach z konkretną osobą. Mało istotne, bo – tak nas przekonują autorzy aplikacji – to przecież dla rozwoju umiejętności lekarskich i skutecznego leczenia. Na cały świat transmitowane są trudne operacje, to czemu lekarze mieliby nie skorzystać z takiej cyfryzacji chorób?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)