Autopromocja

Private banking w Polsce nie jest zbyt elitarny

Private banking
Private bankingDGP
5 czerwca 2009

Bankowość prywatna kojarzona jest z wysokim statusem materialnym i prestiżem. Na naszym młodym rynku różnie z tym bywa. Elit trochę za mało, by banki mogły tylko na nich zarobić, a obniżenie poziomu dostępu do grupy mniej zamożnych klientów to już droga w stronę masówek.

Pod koniec 2008 r. było w Polsce około 12,5 tys. milionerów. Jeśli przyjąć, że taki właśnie dość symboliczny i umowny poziom charakteryzowałby ewentualnego klienta usług bankowości prywatnej, to kilkanaście banków prowadzących tego typu działalność powinno walczyć o nich wszelkimi sposobami. Nie jest to bowiem liczba zbyt imponująca. Jeśli przyjąć, że każdy milioner ma właśnie 1 mln zł, dawałoby to łącznie 12,5 mld zł. Z jednej strony, można przypuszczać, że średnio milioner ma jednak więcej niż milion złotych. Załóżmy, że ta średnia to 5 mln zł, czyli łączna wartość ich majątku wyniosłaby ponad 60 mld zł. To już całkiem niezła sumka, choćby do podziału między dziesięć banków. Ale też trzeba pamiętać, że nie cały ten majątek bywa bankom powierzany. Przyjmijmy umownie, że przedmiotem usług private bankingu jest trzecia jego część, czyli 20 mld zł.

Według szacunków, dokonanych przez jeden z polskich banków, świadczących usługi private bankingu, wynika że pod koniec 2007 r. w polskich bankach było około 100 tys. osób korzystających z tego typu usług. Można przyjąć, że ich liczba do dziś drastycznie się nie zmieniła. To wskazuje, że nasza polska bankowość prywatna szyta jest na miarę naszych, czyli klientów, możliwości, a nie według standardów światowych, które zresztą też są bardzo zróżnicowane.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.