Brytyjski rząd zamierza w ciągu najbliższych tygodni sprywatyzować Pocztę Królewską. Mimo że 150 tysięcy pracowników ma otrzymać 10% udziałów, związek zawodowy pracowników łączności zapowiada referendum w sprawie strajku, który może się rozpocząć już za miesiąc.
Brytyjska Poczta Królewska Royal Mail długo przynosiła straty, ale w ostatnich latach podjęła wewnętrzne reformy. Wyzbyła się mniejszych urzędów pocztowych, dokonała inwestycji, zmniejszyła zatrudnienie, podniosła ceny przesyłek i ograniczyła ich doręczanie z dwóch do jednego obchodu dziennie. W zeszłym roku osiągnęła dzięki temu prawie 300 milionów funtów zysku. Dodatkowym czynnikiem opłacalności stały się masowe zakupy w internecie, które trzeba doręczać odbiorcom.
Rząd konserwatywno-liberalny nie krył, że restrukturyzacja miała przygotować pocztę do sprywatyzowania. Ale związki zawodowe twierdzą, że teraz, kiedy Royal Mail stała się dochodowa dzięki wyrzeczeniom pracowników, powinna pozostać własnością państwa.
- Produkt ze sklepu internetowego w 30 minut. Dostarczy go TAXI
- Rewolucja w Poczcie Polskiej: Awizo dostaniesz e-mailem lub SMS-em
- Boni: Debiut giełdowy Poczty Polskiej możliwy najwcześniej w 2015 r. Bank Pocztowy pozostanie w jej strukturach?
- Bank pocztowy nie dla PKO BP - pozostanie w grupie Poczty Polskiej
- Poczta Polska wygrała przetarg na doręczanie świadczeń ZUS
Rząd uzależnia od warunków rynkowych ile udziałów sprzeda w pierwszej fazie prywatyzacji. Najniższa pula akcji, jaką będą mogli zakupić obywatele to 750 funtów. Poczta Królewska zapowiada, że w lipcu przyszłego roku wypłaci pierwszą dywidendę w wysokości 133 milionów funtów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu