Najważniejsze jest, aby osiągnąć porozumienie - tak o szczycie Unii Europejskiej w Brukseli mówi były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek.
Podkreślił on w Trójce, że porozumienie w sprawie unijnego budżetu na lata 2014-20 będzie oznaczać stabilność Unii, zaufanie obywateli i innych państw do Unii, a także zaufanie rynków finansowych do unijnych instytucji. Buzek przyznał jednak, że osiągnięcie porozumienia będzie trudne, gdyż mamy do czynienia z kryzysem finansowy, a Wielka Brytania waha się, jakie jest jej stanowisko i pozycja w Unii.
Jerzy Buzek przypomniał, że jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego popierał stanowisko państw - "przyjaciół spójności", które opowiadają się za większym budżetem Unii. Większy budżet oznacza bowiem większą konkurencyjność, większy wzrost gospodarczy, większe inwestycje na rozwój i infrastrukturę, a także tworzenie miejsc pracy i szkolenia zawodowe dla młodzieży. To jest bardziej potrzebne, niż oszczędności - powiedział były premier.
Gdyby na szczycie nie udało się przyjąć budżetu, to w Unii będzie obowiązywać prowizorium budżetowe. Zdaniem Jerzego Buzka byłoby to niekorzystne, gdyż trudno byłoby wtedy zaplanować wydatkowanie unijnych pieniędzy. Brak porozumienia w Unii byłby też złym sygnałem dla reszty świata.
- Szczyt UE: Cameron nie ustępuje - bez ostrych cięć nie będzie porozumienia budżetowego
- Budżet UE zagrożony? Czechy zapowiadają weto
- Szczyt UE: Van Rompuy chce obciąć kolejne 15 mld euro. Dla Polski o 1 mld euro mniej
- Negocjacje między przywódcami przedłużają się. Rozpoczęcie szczytu o 20.30?
- Szczyt UE: Janusz Lewandowski ocenia, że czeka nas kilka godzin nerwów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu