Ja nie mam pewności, ty nie masz pewności, rozwijajmy zatem biznes

Ja nie mam pewności, ty nie masz pewności, rozwijajmy zatem biznes
Ja nie mam pewności, ty nie masz pewności, rozwijajmy zatem biznesMateriały prasowe / Źródło: Europejski Kongres Finansowy
11 czerwca 2025
Artykuł partnerski

W warunkach niepewności trudniej zawierać wieloletnie umowy biznesowe. Jednak wkalkulowane ryzyko uwzględnia pogłębioną analizę trendów, rozsądnie oddzielając przejściowy chaos w gospodarce światowej od realnych zagrożeń. Niepewności w biznesie było poświęcone specjalne spotkanie podczas Europejskiego Kongresu Finansowego, którego gospodarzem był Dziennik Gazeta Prawna

O biznesie w trudnych czasach rozmawiał z ekspertami Marek Tejchman, zastępca redaktora naczelnego DGP. Spotkanie, które odbyło się w formule swobodnej wieczornej dyskusji w Vinoteque, było okazją do dyskusji – i do networkingu.

– Badania dowodzą, że ludzie mają pewnego rodzaju awersję nie tylko do ryzyka, czyli nie lubią sytuacji, w której może się zdarzyć A albo B, lecz także mają awersję do sytuacji, gdy nie wiemy, jaki jest rozkład prawdopodobieństw. Czyli z jaką szansą zdarzy się A, a z jaką B – zdefiniował na początku dyskusji dr Piotr Żoch, ekonomista z ośrodka badawczego GRAPE.

Opisana powyżej niepewność wyników ma dwie odmiany. Zdefiniował je amerykański ekonomista Frank Knight, przedstawiciel tzw. szkoły chicagowskiej.

– Po pierwsze, może się zdarzyć A albo może się zdarzyć B. Mamy szansę 50/50. To jest, można powiedzieć, klasyczna niepewność. Po drugie, może się wydarzyć A, a może B, ale nie wiemy, jak prawdopodobne są te wydarzenia. To z kolei jest niepewność knightowska – tłumaczył dr Żoch.

W tym drugim przypadku w języku angielskim używa się słowa „ambiguity”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza niejasność.

– Badania dowodzą, że wielu ludzi podejmujących decyzję o inwestycjach ma awersję do tej niejasności, knightowskiej niepewności. Dużo większą niż do „klasycznej” niepewności. Oznacza to, że mając do czynienia z niejasnością, ludzie stają się bardziej pesymistyczni i zakładają najgorszy możliwy scenariusz – mówił ekonomista GRAPE.

Niejasność paraliżuje inwestycje

O tym, jak w realnym świecie przedsiębiorcy reagują na tę niejasność i jak sobie z nią radzą, opowiadał Piotr Bujak, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych i główny ekonomista PKO Banku Polskiego.

– Od kilku lat bardzo przybywa tej knightowskiej niepewności, czyli totalnej niejasności. I w mojej ocenie, na podstawie setek rozmów przeprowadzonych z naszymi klientami korporacyjnymi, wielowymiarowa, bardzo dynamiczna niepewność jest przez wiele polskich przedsiębiorstw mocno odczuwana – zauważył przedstawiciel PKO Banku Polskiego.

Jak stwierdził, z tego powodu mamy do czynienia w dużej części gospodarki z paraliżem inwestycyjnym. Jednak tę niejasność blokującą nowe przedsięwzięcia można eliminować.

– Przejrzystość polityki pieniężnej można zwiększyć poprzez poprawę jakości komunikacji. Na pewno przydałoby się więcej jasności regulacyjnej na poziomie unijnym i krajowym. Kolejny element, który pomógłby firmom w radzeniu sobie z niepewnością, to konsolidacja. Mamy relatywnie dużo niewielkich przedsiębiorstw, które są mało produktywne, słabe kapitałowo i w tym bardzo niepewnym otoczeniu w szczególności ulegają paraliżowi inwestycyjnemu – wyliczał Piotr Bujak.

Według niego rozwiązaniem problemów przedsiębiorców może być konsolidacja w wielu branżach. A sektor bankowy oraz rynek kapitałowy powinny ten proces mocno wspierać.

Trudna sztuka wyboru

Na inne aspekty funkcjonowania przedsiębiorstw na rynku pełnym niejasności zwrócił uwagę Franciszek Hutten-Czapski, managing director i senior partner, chairman BCG Poland.

– Założyciel Netflixa powiedział kiedyś, że dzieli decyzje na „rotating door” (drzwi obrotowe) i „one way door” (w jedną stronę). Dobrze zdać sobie sprawę z tego, że niektóre decyzje są odwracalne, można się z nich wycofać. Przykładem jest błąd rekrutacyjny, kiedy ktoś wydaje się gwiazdą, a wcale nią nie jest – opisywał przedstawiciel BCG.

Według niego najważniejsza w biznesie jest zdolność wyłapania i oddzielenia od reszty wyborów tych nieodwracalnych.

– Trzeba rozebrać decyzje na części pierwsze, by je ustrukturyzować. Ustalić dokładnie, jaka to jest decyzja, jakie zawiera poddecyzje i jakie ma konsekwencje. A jeżeli coś złego się stanie, jakie są remedia na to, żeby te działania nie sprowadziły nas zupełnie pod wodę – mówił Franciszek Hutten-Czapski.

Stwierdził również, że przeceniamy obecną niepewność czasów i świata, zważywszy choćby na lata transformacji, kiedy inflacja w Polsce wynosiła ponad 100 proc. i nic nie było wiadomo.

– A jednak daliśmy sobie radę – puentował.

Doktor Piotr Żoch opowiedział, jak funkcjonują firmy w niepewnych czasach, na przykładzie przedsiębiorstw badanych w latach 2013-2018 w Niemczech.

– Co kwartał firmy w Niemczech były pytane o to, jakie jest prawdopodobieństwo, że ich sprzedaż wzrośnie. Zawsze była taka grupa, która odpowiadała, że np. 5 proc., podając konkretną liczbę. Ale było również całkiem sporo przedsiębiorstw, 20–30 proc., które wymieniały przedział np. od 5 do 30 proc. – opisywał przedstawiciel GRAPE.

Jak powiedział, wskazuje to na sposób podejmowania decyzji bardziej związany z ideą niejasności, knightowskiej niepewności, zgodnie z którą prawdopodobny jest cały zakres. Co ciekawe, w trakcie badań wyszło również na jaw, że odpowiadający słabo sobie radzili z prognozowaniem przyszłości, niezależnie od tego, czy podawali jedną konkretną liczbę, czy cały przedział.

W obliczu niejasności w podejmowaniu wyzwań mogą pomóc odpowiednie działania państwa.

– Powinno ono ograniczać niejasność czy niepewność związaną z decyzjami. Na przykład jeżeli rozważam budowę dużej fabryki i nie wiem, czy za rok, dwa lata ktoś nałoży na nią wielki podatek albo zabroni używania jakiejś technologii, to tego nie zrobię, bo poniósłbym wielkie straty – mówił dr Żoch.

Niemniej jednak ochrona przedsiębiorstw przez państwo powinna mieć swoje granice.

– Postawiłbym tu nawet kontrowersyjną tezę, że nadmierna ingerencja państwa po to, by ograniczać niepewność działania firmy i stabilizować jej działanie, może mieć negatywne skutki. Można się tu odnieść do zombifikacji części sektora przedsiębiorstw w Niemczech (firmy zombie nie są w stanie zarobić na obsługę swoich zobowiązań, a na powierzchni utrzymują się dzięki dostępowi do taniego finansowania) – wskazywał Piotr Bujak.

Ocenił on jako niepokojące to, że akceptacja ryzyka i niepewności w podejmowaniu decyzji maleje.

– Od ponad 20 lat spotykam się z polskimi firmami i w moich oczach gaśnie ich odwaga do podejmowania decyzji w niepewnych warunkach – ocenił, podkreślając jeszcze raz w tym kontekście, że receptą są budowanie silniejszych organizmów i konsolidacja w różnych branżach. Główny ekonomista PKO Banku Polskiego zaznaczył, że siłą polskiej gospodarki w latach 90. XX w., w warunkach ekstremalnej niepewności była zdolność do jej akceptacji. I taką postawą wykazywały się małe firmy, które miały niewiele do stracenia.

– Teraz jesteśmy w sytuacji, gdy wiele firm jest sparaliżowanych strachem przed niepewnością. Sposobem na eliminację tego jest budowanie mocniejszych kapitałów, większych organizacji działających w bardziej zdywersyfikowany sposób, co samo w sobie eliminuje jakąś część niepewności. Do tego staramy się zachęcać klientów – mówił Piotr Bujak.

Polska ziemia obiecana

Podczas dyskusji Marek Tejchman przypomniał „Ziemię obiecaną” Andrzeja Wajdy.

– Trzech odważnych ludzi, którzy z niczego zbudowali fabrykę, na sam koniec z przerażeniem patrzy na strajk, który może zagrozić istnieniu ich biznesów. Są w swoich pięknych pałacach, z wielkimi fabrykami i się boją. Może i my teraz za dużo mamy i dlatego się boimy? – zastanawiał się wicenaczelny Dziennika Gazety Prawnej.

Wspomniał również, że amerykańskie firmy potrafią wciąż wymyślać się na nowo, może więc i polskie powinny podążyć tą drogą.

Do tej wypowiedzi nawiązał przedstawiciel BCG.

– Amerykanie są w tym dobrzy, bo wciąż ćwiczą podejmowanie trudnych decyzji, nie mając na stole wszystkich danych. Jeden z prezesów, obecny na Europejskim Kongresie Finansowym, opowiadał, jak podjął decyzję o odnowie aplikacji za wielkie kwoty bez biznes case’u. Bo mógłby zobaczyć sto arkuszy kalkulacyjnych i codziennie prosić swój zespół analityczny, aby sprawdził założenia, ale i tak było wiadomo, że po prostu musi to zrobić. Dla amerykańskich przedsiębiorców porażka nie jest problemem, ale lekcją w drodze do celu – mówił obrazowo Franciszek Hutten-Czapski.

Jak mówił jeden z bohaterów „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta: „Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic (...) To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę”.

AR

organizator

4c0c2843-331d-42d1-9944-056c10d83fa7-38506720.jpg

partnerzy relacji

25183f76-ed82-4da5-bd13-bc71a7fd946e-38507813.jpg
720ed79f-cd9e-4116-83a3-9025774680c8-38507824.jpg
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.