PKB - wymarzony obiekt ataku polityków

7 maja 2011

W miarę jak spada dynamika dochodu narodowego w krajach rozwiniętych, coraz więcej polityków zaczyna pokrzykiwać „do diabła z PKB”. Jednym z pierwszych był prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Już ponad rok temu powołał specjalną komisję, która miała zbadać sposoby bardziej reprezentatywnego i mniej ekonomicznego mierzenia rozmiaru i prężności gospodarek narodowych. Podobny zamiar ogłosiły w ostatnich miesiącach rządy Wielkiej Brytanii i Kanady.

Produkt krajowy brutto jest wymarzonym obiektem ataku ze strony polityków. Z ekonomicznego punktu widzenia to bowiem nic innego jak suma dóbr i usług wytworzonych na terenie danego kraju (konsumpcja plus inwestycje plus wydatki rządowe plus bilans handlu zewnętrznego). Koncepcja PKB nie bierze pod uwagę choćby dystrybucji dochodu narodowego. Mierzy się czasem PKB per capita, ale to efekt czysto matematycznego podzielenia całego produktu krajowego przez liczbę mieszkańców. Autorytarny kraj, w którym wszystko należy do kilku oligarchicznych klanów, może wypaść w nim dokładnie tak samo jak prężne państwo opiekuńcze.

Pozostało 70% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.