Autopromocja

Posłowie rozważają złagodzenie projektu dotyczącego wywozu leków

Leki
Na rynku obecnych jest około 30 tys. produktów leczniczych.ShutterStock
16 stycznia 2015

Obowiązki sprawozdawcze, które mają ograniczyć nielegalny wywóz leków za granicę, będą niewspółmierne oraz zbyt kosztowne w stosunku do korzyści z nich wynikających – twierdzą organizacje przedsiębiorców.

Chodzi o poselski projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego (druk nr 2997), który ma ograniczyć zjawiska na rynku, których efektem jest brak dostępu pacjentów do niektórych leków. Niektóre nieuczciwe apteki i hurtownie zamiast sprzedawać leki w Polsce, nielegalnie je bowiem wyprzedają na Zachodzie – tam mogą uzyskać kilkukrotnie wyższą kwotę niż na terenie kraju.

Skala nielegalnego wywozu leków nie jest już liczona w milionach, lecz w miliardach złotych rocznie.

– Paradoksalnie jest to spowodowane tym, że udało nam się wynegocjować kilka lat temu świetne warunki, i w Polsce leki, w porównaniu do innych krajów UE, są bardzo tanie – twierdzi poseł PO Janina Okrągły, odpowiedzialna za projekt.

Jednak wielu przedsiębiorców uważa, że tak jak rzeczywiście należy zadbać o pacjentów, tak nie należy tego czynić w sposób uderzający w biznes. „Analiza poselskiego projektu wskazuje, że jest to regulacja stworzona w pośpiechu, nieprzemyślana” – czytamy w stanowisku Polskiego Związku Przemysłu Farmaceutycznego.

Podstawowy zarzut dotyczy obowiązków sprawozdawczych nałożonych na przedsiębiorców. Zgodnie z nowelizowanym art. 36z podmioty odpowiedzialne (czyli w praktyce producenci leków) będą musiały informować Głównego Inspektora Farmaceutycznego o sprzedaży medykamentów do hurtowni i aptek. Sęk w tym, że nie chodzi wyłącznie o leki, których brakuje na rynku. Obowiązek sprawozdawczości ma dotyczyć wszystkich produktów, w tym tych dostępnych bez recepty.

Na rynku obecnych jest około 30 tys. produktów leczniczych. W ocenie Konfederacji Lewiatan nie ma na dzisiaj możliwości dokonywania ciągłej analizy przez pracowników Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego stanów magazynowych na różnych etapach dystrybucji każdego z produktów.

Paweł Trzciński, rzecznik GIF, przyznaje, że to rzeczywiście będzie wyzwanie.

– Mam nadzieję, że sprawdzi się zintegrowany system informatyczny. I że ustawodawca o nas nie zapomni, bo bez wątpienia będziemy mieli więcej pracy, a to oznacza potrzebę większej liczby etatów – zwraca uwagę Trzciński.

Posłowie zdają sobie z tego sprawę. Jak mówi DGP poseł PO Rajmund Miller pracujący nad ustawą, zwiększenie zatrudnienia w GIF-ie jest konieczne. Ale – jak twierdzi – nie chodzi o to, by biurokratyzować urząd i rozszerzać administrację. Zdaniem Millera potrzebni są kontrolerzy, którzy będą zapobiegać patologiom.

– Wierzę, że nasz projekt nie przełoży się na drastyczne zwiększenie zatrudnienia w GIF, a co za tym idzie – na obciążenie budżetu – deklaruje Janina Okrągły.

Wygląda jednak na to, że uda się znaleźć rozwiązanie, które choć częściowo zadowoli wszystkich. W rozmowie z DGP poseł Rajmund Miller przyznaje, że być może obowiązki nałożone na biznes byłyby zbyt drastyczne.

– Nie zgadzam się z tym, aby raportowanie dotyczyło tylko leków refundowanych. Musi objąć wszystkie leki wydawane na receptę. Ale te bez recepty rzeczywiście można zwolnić z tego obowiązku. Zgłoszę taką poprawkę – zapewnia Rajmund Miller.

Etap legislacyjny

I czytanie w komisjach

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.