Bartosz Marczuk: By ratować finanse puliczne, trzeba nowej terapii szokowej

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
17 grudnia 2010

W Ministerstwie Finansów powinien zmienić się gospodarz. Brakuje tam człowieka z wizją, pasją, może nawet doktrynera, który przedstawi mocny plan naprawczy. Wniosek – Balcerowicz musi wrócić.

„Jak zwykle, gdy oczekuje się cudu, nadchodzi chaos” – pisze Jacques Attali, francuski ekonomista w książce „Zachód. 10 lat przed totalnym bankructwem?”. Autor opisuje krótkowzroczność rządów zadłużających się ponad miarę. W państwie jest podobnie jak w gospodarstwie domowym. W tym drugim są dochody, wydatki, oszczędności i ewentualnie długi. W skali makro: wpływy z podatków, wydatki, rezerwy oraz roczne deficyty, które tworzą dług publiczny. Różnica polega na tym, że do rodziny, gdy zanadto się zadłuży, stuka komornik, co uniemożliwia zadłużanie się. Państwo, a właściwie zmieniający się politycy, którzy nim zarządzają, są krótkowzroczni. Wydaje im się, że można zadłużać się w nieskończoność. To może się kończyć bankructwem państwa. Historia zna setki takich przypadków.

Pozostało 39% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.