Mieszkanie nie zawsze wymarzone

Małgorzata Kwiatkowska, dziennikarz działu Biznes Gazety Prawnej
Małgorzata Kwiatkowska, dziennikarz działu Biznes Gazety PrawnejDGP
18 sierpnia 2008

Przez ostatnie trzy lata wiara we wspaniałą przyszłość branży mieszkaniowej nasuwała skojarzenia z szaleństwem, jakie ogarnęło inwestorów na punkcie branży internetowej.

Deweloperzy i ich akcjonariusze zaczynają wkraczać na tę samą ścieżkę co osiem lat temu spółki internetowe i ich właściciele. Analogii nie brakuje.

Najpierw rozkręca się koniunktura na rynku mieszkaniowym. Bogacący się Polacy korzystają ze spadku stóp procentowych i tańszych kredytów, których koszt zbija dodatkowo rywalizacja między bankami. Ceny nieruchomości rosną, a na rynek wchodzą zagraniczni inwestorzy, którzy masowo wykupują mieszkania. Ceny ciągle rosną, a wraz z nimi ceny akcji deweloperów i każdej spółki, która wspomni o możliwości wejścia w branżę. A w analizach i rekomendacjach trudno było w tamtym czasie doszukać się nie tyle ostrzeżeń co widocznych uwag o wpływie na rynek mieszkaniowy stóp procentowych, cyklu ekonomicznego czy też poziomu cen, jaki dla przeciętnego Polaka jest do przyjęcia. Do tego doszło spekulacyjne podejście banków w USA i międzynarodowych instytucji finansowych do rynku nieruchomości. Jego skutki od połowy 2007 r. zagrażają największym gospodarkom i światowemu systemowi finansowemu, a na giełdzie uderzyły najpierw m.in. w notowania deweloperów. Ceny ich akcji spadały, ale ceny mieszkań dochodziły do absurdalnych poziomów. Potem do głosu doszły efekty szybkiego rozwoju gospodarki, czyli wzrost płac, inflacja i droższe kredyty. Te wskaźniki rosły, a popyt na nowe mieszkania zaczął spadać.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.