Autopromocja

Wilk: Wielka Brytania też była Grecją. Tak samo Francja

Mapa Niemiec na tle banknotów euro
Niemcy to kraj, który historycznie nigdy swoich długów nie spłacał. Ale oczywiście kazał płacić innym ShutterStock
21 lipca 2015

Wybitny francuski ekonomista Thomas Piketty kilka tygodni temu w wywiadzie dla „Die Zeit” wyraził obawę, że „konserwatyści, a w szczególności niemieccy, niedługo mogą zniszczyć Europę i ideę Europy. A przyczyną tego jest zupełny brak pamięci historycznej”. Dla autora „Kapitału w XXI wieku” obecny kryzys związany z zadłużeniem Grecji nie jest zjawiskiem ani nowym, ani wyjątkowym.

W przeszłości Wielka Brytania i Francja były w takiej samej sytuacji. Tyle że ich zadłużenie było większe. Rażąca jest dla niego moralizatorska postawa polityków niemieckich: „Niemcy są przykładem kraju, który historycznie nigdy swoich długów nie spłacał. Ani po pierwszej, ani po drugiej wojnie światowej. Ale kazały one spłacać innym. Na przykład po wojnie francusko-niemieckiej w roku 1870 zażądano wysokiej spłaty od Francji i otrzymano ją. A państwo francuskie z tego powodu przez kilkadziesiąt lat walczyło z zadłużeniem”. Piketty przypomina, że na konferencji w Londynie w 1953 roku anulowano 60 proc. zagranicznego zadłużenia niemieckiego, a zadłużenie wewnętrzne młodej wówczas Republiki Federalnej zrestrukturyzowano. Warto dodać, że po decyzjach londyńskich z 1953 roku Związek Radziecki i państwa od niego uzależnione zrezygnowały ze ściągania z NRD należnych odszkodowań. Obydwa państwa niemieckie znalazły się więc z tego punktu widzenia w korzystnej sytuacji. Naturalnie Republika Federalna wskutek planu Marshalla mogła się odbudowywać i rozwijać niezwykle szybko. Nazwano to niemieckim cudem gospodarczym („Wirtschaftswunder”).

Dzisiejsze napięcia polityczne w Grecji są komentowane na wiele sposobów. W niektórych komentarzach uwagę zwracają stereotypy i uprzedzenia dotyczące „leniwych” Greków, przypominające jako żywo niewybredne dowcipy o Polakach i „Polnische Wirtschaft”.

Polska przezwyciężała problemy z zadłużeniem w warunkach ostrych kryzysów. Prawie zapomniany epizod to sprawa zadłużenia wobec ZSRR w latach 50. XX w. Zadłużenie to postępowało w parze z eksportem do ZSRR polskiego węgla po zaniżonych cenach. W związku z tym w dniach przełomu październikowego 1956 roku na wiecach studenckich skandowaliśmy „Nie ma długów”. Dzięki poparciu okazanemu Polsce przez ówczesne władze Chin nie doszło do masakry typu węgierskiego. W listopadzie 1956 roku delegacja polska – na czele z Władysławem Gomułką – uzyskała w Moskwie m.in. anulowanie zadłużenia. W drodze powrotnej do Warszawy pociąg, którym podróżowała delegacja, na stacjach był witany przez tłumy rodaków, którzy śpiewali Gomułce „Sto lat” i skandowali „Wiesław zawsze z nami”. Niestety – jak wiadomo – w następnych latach polityka Gomułki i oczekiwania społeczne rozchodziły się coraz bardziej. Nie zmienia to jednak faktu, że uzyskane w Moskwie anulowanie zadłużenia poprawiło sytuację społeczeństwa polskiego. Korzystne było też nasze wyjście z kryzysu zadłużeniowego po roku 1989, kiedy to wierzyciele zgrupowani w klubach paryskim i londyńskim anulowali nam 50 proc. długów. Stany Zjednoczone zredukowały nasze długi nawet o 70 proc. Warto pamiętać, że wśród anulujących wierzycieli była i Grecja.

W ocenie Thomasa Piketty’ego kryzys finansowy z lat 2008–2009 wywarł skutki porównywalne z recesją w Niemczech i Francji w latach 1929 i 1935. W latach 2009–2015 produkt globalny Grecji zmniejszył się o 25 proc., Piketty podkreśla, że „po dużych kryzysach, których wynikiem są długi, przychodzi taki moment, w którym należy myśleć o przyszłości. Nie można od nowych generacji żądać, aby płaciły one za błędy swoich rodziców”.

Niewątpliwie Grecy popełnili duże błędy. Rządy w Atenach do roku 2009 fałszowały budżety. Dlatego jednak młoda dzisiejsza generacja Greków nie jest odpowiedzialna za błędy swoich rodziców. Tak jak młoda generacja Niemców z lat 1950–1960 nie była odpowiedzialna za swoich rodziców. Musimy patrzeć w przyszłość. Europę stworzono przez umarzanie długów i inwestycje w przyszłość, a nie przez niekończące się kary, i tego nie możemy zapomnieć.

W wypowiedziach polityków i komentarzach medialnych jako argument przeciwko redukcji greckiego zadłużenia przytaczany jest pogląd, że miałoby to negatywny wpływ na sytuację w Hiszpanii i – być może – w Italii. W tym kontekście godne uwagi są zawarte w wywiadzie Piketty’ego propozycje organizacyjne. Proponuje on zwołanie międzynarodowej konferencji na temat restrukturyzacji zadłużenia w Unii Europejskiej. Kwestia grecka byłaby elementem składowym większej całości. Po konferencji należałoby – zdaniem Piketty’ego – utworzyć organ międzynarodowy, np. w obrębie Parlamentu Europejskiego, czuwający nad niedopuszczaniem do przekraczania przez państwa krytycznych progów zadłużenia i nad zapobieganiem spirali zadłużenia. Tego rodzaju organ przeciwdziałałby też narzucaniu przez silnych partnerów partnerom słabszym rozwiązań, które są jednostronnie korzystne dla silniejszych i umacniają ich dominację. A populistycznym politykom utrudniałoby to pozyskiwanie poparcia poprzez nieodpowiedzialne zwiększanie zadłużenia. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.