Niska płynność nie będzie już kryterium kwalifikującym spółki na listę alertów, ale to nie znaczy, że nie grozi im usunięcie z indeksów.
Dwa miesiące upłynęły od ogłoszenia przez Gieł- dę Papierów Wartościowych (GPW) uchwały o utworzeniu listy alertów, czyli spółek, na które powinni uważać inwestorzy, ponieważ są firmami o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym. Protesty spółek wymusiły reakcję Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG) i przyniosły efekt - wczoraj Ludwik Sobolewski, prezes GPW, przedstawił zmiany, jakie zajdą w kwalifikowaniu spółek na listę alertów. Notowane na GPW spółki obawiały się, że mimo dobrej kondycji z powodu małej płynności znajdą się na jednej liście i będą porównywane ze spółkami, które mają problemy.
Zgodnie z aktualnym brzmieniem uchwały na listę alertów mogą zostać zakwalifikowane akcje spółek, gdy: ogłoszono upadłość emitenta lub wartość kapitalizacji emitenta nie przekracza 5 mln euro (już obowiązują), obrót akcjami emitenta charakteryzuje się niskim poziomem płynności lub są to tzw. spółki groszowe o wysokiej zmienności kursu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.