Chądzyński i Osiecki: Pół roku rynkowej nerwowości. Wszystko przez jeden rating

biznes, rozwój, wykres
Próba przeniesienia retoryki z politycznej wojenki na poziom komunikacji z rynkiem może mieć opłakane skutki. ShutterStock
28 stycznia 2016

Pomijając fakt, czy niedawne obniżenie ratingu S&P było słuszne, czy nie i czy aby decyzja nie została podjęta przedwcześnie, to odpowiedź na nią z polskiej strony jest co najmniej kontrowersyjna.

1283874-marek-chadzynski.jpg
Marek Chądzyński

Po wyważonym komunikacie Ministerstwa Finansów, w którym resort dyskutował z agencją na argumenty (brak przesłanek do obniżki ze względu na silne fundamenty gospodarki i stabilną sytuację w finansach publicznych), w świat poszły wypowiedzi innych przedstawicieli rządzącego obozu, które były już nacechowane bardziej emocjonalnie. Przykład to tekst posła PiS Janusza Szewczaka zamieszczony w portalu WPolityce.pl, który decyzję S&P określił jako sukces „donosicieli i lichwiarskich dywersantów”. I można byłoby wzruszyć ramionami – w końcu nie takie epitety padają w debacie na polskiej scenie politycznej – gdyby nie to, że wypowiedź posła odnotował Reuters, jedna z najważniejszych agencji informacyjnych, jakie docierają na rynek ze swoimi serwisami. S&P dostało się od polityków rządzącej partii za działanie „z pobudek politycznych”, podważano jej kompetencje, zarzucano manipulację.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.