Pomijając fakt, czy niedawne obniżenie ratingu S&P było słuszne, czy nie i czy aby decyzja nie została podjęta przedwcześnie, to odpowiedź na nią z polskiej strony jest co najmniej kontrowersyjna.
Po wyważonym komunikacie Ministerstwa Finansów, w którym resort dyskutował z agencją na argumenty (brak przesłanek do obniżki ze względu na silne fundamenty gospodarki i stabilną sytuację w finansach publicznych), w świat poszły wypowiedzi innych przedstawicieli rządzącego obozu, które były już nacechowane bardziej emocjonalnie. Przykład to tekst posła PiS Janusza Szewczaka zamieszczony w portalu WPolityce.pl, który decyzję S&P określił jako sukces „donosicieli i lichwiarskich dywersantów”. I można byłoby wzruszyć ramionami – w końcu nie takie epitety padają w debacie na polskiej scenie politycznej – gdyby nie to, że wypowiedź posła odnotował Reuters, jedna z najważniejszych agencji informacyjnych, jakie docierają na rynek ze swoimi serwisami. S&P dostało się od polityków rządzącej partii za działanie „z pobudek politycznych”, podważano jej kompetencje, zarzucano manipulację.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.