Europa zaciska pasa. Ale nie cała. Podczas gdy najbiedniejsi Hiszpanie, Włosi, Francuzi i Brytyjczycy z trudem wiążą koniec z końcem, ich najbogatsi rodacy ledwo odczuwają kryzys. Podwyżki podatków bez trudu rekompensują, wykorzystując tysiące luk w systemie fiskalnym. A jeśli to się nie uda, po prostu wyprowadzają fortunę do innego kraju.
Opublikowane kilka tygodni temu badania brytyjskiego skarbu państwa zaszokowały opinię publiczną. Okazało się, że 330 najbardziej majętnych poddanych Elżbiety II zapłaciło w ubiegłym roku średnio 10 proc. podatków. I to jak najbardziej legalnie. W kraju, w którym do niedawna najwyższa stawka podatku PIT wynosiła 50 proc. (od stycznia zostanie obniżona do 45 proc.), taki wynik już sam z siebie jest wyjątkowo zaskakujący. Ale w czasach, gdy rząd Davida Camerona przyjął najbardziej radykalny program oszczędnościowy od II wojny światowej, dla wielu osób taka sytuacja jest po prostu nie do zaakceptowania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.