Krzysztof Szlaga: Z powodu trudnej sytuacji na rynku węgla, na poprawę której się nie zanosi, decyzje inwestycyjne przygotowujemy wariantowo.
To ma sens, ale pod warunkiem, że nie „rozleniwia” spółek w taki mariaż wchodzących. Nie mogą one przestać pracować nad efektywnością. Zresztą ta zasada nie dotyczy tylko górnictwa.
Patrzę na to oczywiście z perspektywy Bogdanki, ale zakładam, że koledzy z innych spółek myślą podobnie. Im jesteśmy bardziej efektywni, tym lepsze ceny możemy oferować na rynku – a więc jesteśmy bardziej konkurencyjni w ramach grupy. Jesteśmy coraz bardziej atrakcyjni dla klientów, z których największym jest oczywiście spółka matka, czyli Grupa Enea.
To kwestia zarządzania grupą i własnym biznesem. A chyba każdy prezes chce, by jego spółka była najbardziej efektywna w branży, i to niezależnie od tego, czy jest ona częścią większej grupy, czy nie.
Oczywiście, widzimy możliwości dalszego zwiększania efektywności. Mamy dobry punkt wyjścia, by to osiągnąć. Duży program inwestycyjny kopalni zakończony w 2014 r. nie dotyczył tylko rozbudowy infrastruktury naziemnej, ale też zakupu maszyn i urządzeń. Dlatego dziś pracujemy na najnowocześniejszym dostępnym na świecie sprzęcie. Mamy też bardzo dobrze przygotowaną kadrę, o wysokiej kulturze technicznej oraz odpowiednią organizację pracy. Dysponujemy unikalnymi w polskim górnictwie podziemnym rozwiązaniami, jeśli chodzi o wspomaganie decyzji w procesie przygotowywania złoża do eksploatacji, uwzględniającymi najnowsze rozwiązania techniczne w górnictwie światowym.
Jeśli doliczymy do tego szósty dzień pracy, który daje nam 10–15 proc. więcej efektywności – mamy takie, a nie inne efekty.
Żaden. W Bogdance nie ma takiego projektu. Nie prowadzimy due diligence, nie uczestniczymy w tym w żaden inny sposób.
Tak. Kilka dni temu kolejny raz wyraził się jasno: rola Enei będzie wspierająca, a Bogdanka zachowa samodzielność.
Decyzje o ograniczeniu produkcji nie zapadły dzisiaj czy wczoraj. Jestem czwarty rok w tej kopalni, obserwowaliśmy rynek i widzieliśmy, że nie będzie gdzie plasować produktu. Ograniczyliśmy więc roboty przygotowawcze, świadomie decydując się na redukcję wydobycia, by dostosować produkcję do możliwości sprzedaży. Gdyby ktoś dzisiaj przyszedł do nas z kontraktem na 2 mln ton węgla – nie moglibyśmy takiego wolumenu dostarczyć z dnia na dzień. W naszej branży zwiększenie produkcji w krótkim terminie nie jest możliwe ze względu na konieczność przeprowadzenia prac przygotowawczych z odpowiednim wyprzedzeniem. Niemniej jednak, jeśli rynek się odbije – znowu będziemy mogli produkować więcej.
Kilka dni temu złożyliśmy skargę kasacyjną do NSA. Nie rezygnujemy z tego tematu. K6 i K7 to nie są pola wydobywcze na jutro, ale na pewno ich posiadanie jest dla nas ważne dla zabezpieczenia rozwoju kopalni.
Nasze starania w kierunku pozyskania koncesji rozpoczęliśmy długo, zanim terenem tym zainteresowała się inna firma. W 2010 r. wykonaliśmy koncepcję udostępnienia pionowego złoża, w roku 2011 plan wydobycia w obszarze K-6-7 pojawił się w strategii spółki na lata 2012–2020. W 2011 r. wykonaliśmy wycenę złoża, a od 2012 r. przygotowaliśmy dodatki do dokumentacji geologicznej – niezbędny element wniosku koncesyjnego na wydobycie.
Wniosek o koncesję wydobywczą złożyliśmy w grudniu 2013 r., termin rozpatrzenia był przesuwany kilkakrotnie, pomimo że wniosek jest poprawny pod względem formalnym. Stąd nasze skargi.
Notabene mogliśmy złożyć wniosek o koncesję wydobywczą, gdyż złoże to jest bardzo dobrze rozpoznane, na bazie dokumentacji złoża o tej samej dokładności prowadzimy wydobycie.
Na to pytanie niestety w Bogdance nie znamy odpowiedzi.
Trudno mi komentować plany innych podmiotów. W tej chwili Bogdanka jest jedyną firmą, która złożyła wniosek o koncesję wydobywczą na jakiekolwiek złoże na Lubelszczyźnie. A pozyskanie takiej koncesji to pierwszy i bardzo wstępny etap prac.
Nie jestem wystarczająco blisko tych projektów, więc trudno mi się wypowiadać. My robimy swoje. Ale K6 i K7 to niejedyny kierunek, który nas interesuje. Wcześniej mamy na horyzoncie pole Ostrów.
W pierwszym kwartale 2017 r. planujemy złożenie pełnej dokumentacji i wniosku o koncesję wydobywczą. Tam nie mamy żadnej konkurencji. Ale cały proces potrwa na pewno kilkanaście miesięcy.
Decyzje inwestycyjne przygotowujemy obecnie wariantowo z powodu trudnej sytuacji na rynku węgla, na poprawę której się nie zanosi. Tak też jest z Ostrowem. Wiemy, że na pewno chcemy pozyskać koncesję, ale dopiero za kilka miesięcy określimy ostatecznie, który z wariantów wybierzemy: droższy, ale obejmujący większy obszar, czy tańszy, obejmujący mniejszy obszar. Ostrów jako całość to od 200 do 350 mln ton operatywnych zasobów węgla, w zależności od warunków koncesji wydobywczej, która zostanie udzielona. Dla porównania: nasze obecne zasoby to 230 mln ton węgla, co przy dzisiejszym wydobyciu starczy na ok. 27 lat. Ostrów wydłuży żywotność kopalni, ale także zwiększy jej wartość. Warto dodać, że nie będzie to taka inwestycja jak w pole Stefanów kilka lat temu, bo do Ostrowa dojdziemy istniejącą już infrastrukturą. Nie ma potrzeby budowy nowego szybu wydobywczego czy zakładu przeróbki węgla. Ale o konkretnych kwotach trudno dziś mówić.
Rozmawiamy obecnie o systemie wynagrodzeń na 2016 r. Nie planujemy wzrostu płac, zastanawiamy się raczej nad uproszczeniem skomplikowanego systemu wynagrodzeń. Rozmowy nie obejmują likwidacji czternastej pensji.
Słyszałem, że spotkałem się w tej sprawie podobno nawet z panią prezydent Zabrza. Dementuję, nawet jej nie znam. Planujemy wspierać klub, rozmawiamy o tym, na jakich zasadach będziemy to robić. Pamiętajmy, że to nie tylko Ekstraklasa, ale również akademia piłkarska dla dzieci z okolicy, i to ważny element naszej działalności CSR.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu