Nie byłoby awantury o wysokość pensji dla członków zarządu KGHM, gdyby koncern funkcjonował jak zwykła prywatna firma, a nie ułomny państwowo-publiczny konglomerat.
Śledzenie poczynań związkowców to zajęcie lekko perwersyjne, związkowców z KGHM – to już perwersja większego kalibru. Ale cóż, czasami trzeba. Zwłaszcza jeżeli działacze, którzy dawniej przekraczali granice śmieszności, teraz przekraczają granice przyzwoitości.
A poszło o wysokość pensji dla członków zarządu. Prezes KGHM Herbert Wirth, który zarabiał 41 tys. brutto miesięcznie, ma zarabiać 85. Taka była decyzja rady nadzorczej. A my? – upomnieli się związkowcy. Przecież walczymy o 300 zł podwyżki dla każdego pracownika KGHM, a tej zarząd dać nie chce. I zaczęła się zwykła śpiewka: grożenie strajkiem, protestami i Bóg wie czym jeszcze.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.