To nie afera hazardowa i wysyp automatów odstraszyły klientów od loterii. Zawinił sam Totalizator, nie dostosowując się do zmian rynku – uważa NIK.
Raport NIK wylicza całą masę zaniedbań i błędów popełnionych przez Totalizator w ostatnich latach. Jako spółka Skarbu Państwa powołana do realizacji monopolu w grach liczbowych zamiast nimi zajmował się chybionymi inwestycjami, wydawał pieniądze na finansowanie wyścigów konnych, mało skuteczne kampanie reklamowe nowych marek i niezdobywające popularności loterie SMS-owe.
Równolegle, mimo kłopotów firmy, rosły wynagrodzenia kadry kierowniczej. W 2010 r. podskoczyły średnio o 8 proc. w stosunku do roku 2009, a w grupie dyrektorów aż o jedną piątą. Negatywnie oceniono też decyzję Totalizatora o przeniesieniu z początkiem 2010 r. transmisji losowań z Polsatu do TVP Info. „Skutkowało to obniżeniem oglądalności losowań, a w konsekwencji miało wpływ na spadek przychodów ze sprzedaży” – piszą analitycy NIK. W tym samym czasie Totalizator za to o połowę podniósł cenę najpopularniejszej loterii, czyli Dużego Lotka, i zmienił jej nazwę na Lotto. Efekt: klienci zaczęli odpływać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.