Konferencja ministrów transportu i komisarza transportu UE, zwołana w reakcji na największy kryzys lotnictwa cywilnego od II wojny światowej, okazała się wideokonferencją.
Ministrowie nie mogli zlecieć się w jedno miejsce własnego kontynentu. Tak dołączyli do co najmniej 10 mln ludzi dotkniętych kryzysem po jego pierwszych pięciu dniach. Internet huczy od opowieści Europejczyków, którzy mieszkają z dziećmi na podłodze terminali, którym skończyły się urlopy, pieniądze i lekarstwa, którzy dostają kupon na jeden posiłek dziennie. Jak uchodźcy wojenni padają łupem „dynamicznego kształtowania cen” na przykład przez hotele z dnia na dzień podwajające rachunek za nocleg. Jeśli są uwiezieni gdzieś w Europie, mogą próbować jechać lądem, ale jeśli na innych kontynentach, nie wiedzą, co robić. Ich życia i pracy wideokonferencja nie zastąpi.
Tylko częściowo kryzys jest dziełem żywiołu. W dużej części – wynikiem błędów i zaniechań ludzi. Ujawnił słabości systemu Unii w dziedzinie, za którą musi być odpowiedzialna, skoro pył wulkaniczny i samoloty przemieszczają się przez granice państw kontynentu tak samo jak kapitał i usługi, informacja i technologia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.