To, co w hossie było złotem, dziś jest towarem najmniej pożądanym

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych
Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów IndywidualnychDGP
22 października 2008

Czy warto naśladować ruchy znanych inwestorów? Można to robić, ale po dokonaniu własnej, niezależnej weryfikacji danej spółki.

Już od kilkunastu miesięcy obserwujemy spadki. Inwestorzy zdążyli się w tym czasie przekonać, że to, co w hossie było złotem, dziś jest najmnie pożądane. Dlaczego? Spółki, które usilnie zachęcały inwestorów wizją splitu, czyli podziału akcji, w większości straciły na wartości nawet 80-90 proc. Władze niektórych szukają recepty na re-split, czyli scalenie akcji.

Pieniądze pozyskane z euforycznie odbieranych przez rynek emisji z prawem poboru w wielu przypadkach nie zostały do dziś wykorzystane. Były ściągnięte z rynku na wyrost. Niektórzy akcjonariusze do dziś nie otrzymali odciętych wiele miesięcy temu praw poboru, a kursy spółek, które przeprowadziły tego typu emisję, są w większości niższe o ponad 80-90 proc. Firmy z branży biotechnologii, raczkujące na rynku biopaliw, z segmentu deweloperskiego i quasi-deweloperskiego wzrosły w szczycie hossy do absurdalnych poziomów. Ale dziś ich wartość jest o 70-95 proc. niższa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.