Autopromocja

Kłótnia o zadłużenie USA bez widoków na happy end

27 lipca 2011

Gdy republikanie i demokraci  przerzucają się odpowiedzialnością za fatalną sytuację finansów, dolar gwałtownie traci na wartości: wczoraj za 1 dol. można było kupić 0,8 franka

Na sześć dni przed terminem zawarcia porozumienia w sprawie podniesienia limitu zadłużenia Stanów Zjednoczonych Republikanie i Demokraci nie są ani o krok bliżej kompromisu. Oznacza to, że niewypłacalność największej gospodarki świata staje się coraz bardziej realna.

Na razie obie strony wzajemnie się obwiniają. W wygłoszonym w poniedziałek wieczorem przemówieniu telewizyjnym Barack Obama wezwał Amerykanów, by wywarli nacisk na swoich kongresmenów i senatorów, żeby ci zawarli ponadpartyjne porozumienie o podniesieniu limitu. – To niebezpieczna gra, w którą nigdy wcześniej nie graliśmy i na którą nie możemy sobie pozwolić – mówił prezydent USA. Ale zarazem wskazał, kto odpowiada za tę sytuację. – Większość Amerykanów, niezależnie od sympatii politycznych, nie rozumie, dlaczego możemy prosić emerytów, by więcej płacili za opiekę zdrowotną, nie zwracając się wcześniej do właścicieli prywatnych odrzutowców i firm naftowych, by zrezygnowali z ulg podatkowych, których inni nie mają – mówił Obama. Demokraci domagają się, by dług publiczny zmniejszać nie tylko cięciami wydatków administracji, lecz także podniesieniem podatków lub przynajmniej zniesieniem ulg.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.