Akcje tej spółki pojawiły się na giełdzie cztery lata temu. Przeprowadzona na przełomie czerwca i lipca 2014 r. oferta publiczna okazała się ogromnym sukcesem. Redukcja zapisów w transzy detalicznej wyniosła 86,4 proc. W transzy instytucjonalnej nie dokonano redukcji, ale takie są prawa rynku. Emisja przyniosła spółce 174,6 mln zł, a dodatkowo 19,0 mln zł zyskali dotychczasowi akcjonariusze, sprzedając posiadane akcje.
Jednym z nowych inwestorów okazał się… EBOiR. Tak, proszę państwa, ten EBOiR! Czyli Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Kiedy w niewielkim towarzystwie funduszy inwestycyjnych akcje nowej emisji objął taki inwestor, pomyślałem sobie: o ja cię, skąd oni wzięli takiego akcjonariusza. Czyli zazdrość i zawiść. Bo nie każdy ma wysoko postawioną ciotkę, która takie rzeczy potrafi załatwić.
Przyjmowanie zapisów w transzy instytucjonalnej zakończyło się 1 lipca 2014 r., a przydział akcji w tej transzy nastąpił dwa dni później. Prawa do akcji (PDA) serii F zostały wprowadzone do obrotu giełdowego 11 lipca. Ale o tym, że EBOiR będzie w tej spółce inwestorem, wiedziano wcześniej. 17 czerwca podpisana została umowa ramowa, na mocy której ów bank miał objąć akcje w ofercie publicznej spółki. Jego łączny udział w kapitale zakładowym miał stanowić od 5 proc. do 10 proc.
Dalej będzie o liczeniu czasu. 23 lipca, czyli 12 dni po debiucie PDA na giełdzie, jedno z największych powszechnych towarzystw emerytalnych (ING OFE) poinformowało, że posiada akcje i prawa do akcji, które w momencie zamiany stanowić będą więcej niż 5 proc. głosów na walnym zgromadzeniu spółki. Pozwolę sobie to sformułowanie wyjaśnić. Zgodnie z ustawą o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, akcjonariusze powinni prowadzić podwójną kalkulację (nie mylić z podwójną księgowością). Pierwszy raz powinni obliczać swój udział w głosach, odnosząc się do aktualnego kapitału zakładowego, czyli tego, który jest wykazany w KRS (z dokładnością do akcji własnych, o czym pisałem przed tygodniem). Drugi raz natomiast powinni dokonać swoich obliczeń z uwzględnieniem instrumentów, które mogą w przyszłości zostać zamienione na akcje i po tej zamianie zapewnić głosy. Najczęściej są to prawa do akcji, tak było w tym przypadku, ale mogą to również być obligacje zamienne lub warranty subskrypcyjne. W przyszłości nie można wykluczyć jakichś innych nowatorskich rozwiązań, które nie są jeszcze opisane w kodeksie spółek handlowych, na przykład tokeny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.