Tragedia w Alpach. Polski narciarz porwany przez lawinę nie żyje

narty wypadek góry stok narciarz
narty wypadek góry stok narciarzShutterstock
dzisiaj, 07:44

20-letni narciarz z Polski zmarł w poniedziałek w wyniku obrażeń odniesionych w lawinie, która go porwała na lodowcu Presena na północy Włoch. Polak z bratem jeździli na nartach poza wyznaczoną trasą. Bratu ofiary nic się nie stało - podały włoskie media.

Do wypadku doszło na lodowcu, znajdującym się na granicy między prowincją Brescia w Lombardii a Trydentem - wyjaśnił dziennik „La Repubblica” na stronie internetowej.

Polski narciarz został porwany i zasypany przez lawinę, kiedy zjeżdżał z bratem żlebem tuż obok trasy narciarskiej na wysokości około 2700 metrów nad poziomem morza.

Alarm podnieśli świadkowie zdarzenia

Alarm podnieśli inni narciarze obecni w pobliżu i żołnierze z oddziału alpejskiego, pełniący służbę w rejonie stoku narciarskiego.

Gdy na miejsce dotarło dwóch ratowników górskich, zastali brata ofiary, który próbował odkopać go spod śniegu.

Akcja ratunkowa z udziałem helikoptera i psa lawinowego

Natychmiast powiadomiono centralę ratunkową, która wysłała helikopter z zespołem ratowniczym i psem lawinowym.

Młody narciarz został wydobyty spod śniegu nieprzytomny, w stanie zatrzymania krążenia. Ratownicy rozpoczęli reanimację, a po dotarciu zespołu medycznego został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Trydencie, gdzie trafił w stanie krytycznym. Zmarł wkrótce po przybyciu do szpitala.

Świadkowie: narciarze znajdowali się poza trasą

Obaj mieli standardowy sprzęt, ale znajdowali się poza trasą. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki – wyjaśnił cytowany przez gazetę radny z pobliskiej gminy Ponte di Legno - Andrea Zampatti.

Dodał: – Ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, zaś obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić.

Dochodzenie w sprawie wypadku prowadzą karabinierzy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.