Sędzia Tomasz Szmydt, który uciekł na Białoruś, miał nie tylko wgląd do dokumentów sądowych i wiadomości na temat udzielania dostępów do informacji niejawnych, ale przez pewien czas buszował też w Ministerstwie Sprawiedliwości i Komisji Weryfikacyjnej. W ocenie byłego szefa tego resortu, prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, to właśnie tam dla szpiega mogła być prawdziwa kopalnia informacji. - To jest wiedza rewelacyjna – mówi Gazecie Prawnej Zbigniew Ćwiąkalski.
Wojciech Kubik: Tomasz Szmydt przed laty, przez pewien czas pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości i w komisji weryfikacyjnej. Jakie Pana zdaniem, jako byłego szefa resortu sprawiedliwości, mógł wynieść z ministerstwa wiadomości?
Prof. Zbigniew Ćwiąkalski: Komisja weryfikacyjna zawsze jest interesująca i ciekawa, dlatego że członkowie komisji mają wiadomości dotyczące tego, dlaczego kogoś pozytywnie, albo negatywnie zweryfikowano. Poza tym może być sytuacja taka, że weryfikacja pokazuje na przykład, że został negatywnie zweryfikowany, bo nadużywał alkoholu, albo miał jakąś sprawę dyscyplinarną na koncie, albo będzie miał postępowanie dyscyplinarne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.