Panie Hołownia, panie Tusk, niedługo się zobaczymy, spojrzymy wam prosto w oczy, na naszych warunkach. Jesteśmy posłami i nie odpuszczamy - zapowiedział ułaskawiony przez prezydenta Mariusz Kamiński. Polityk jednocześnie zaznaczył, że potrzebuje kilku dni na nabranie sił.

W środę, w wieczornym programie w TV Republika Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik byli pytani o to, czy pojawią się na czwartkowym posiedzeniu Sejmu. Odpowiadając Kamiński zaznaczył, że jest w trakcie konsultacji lekarskich. "Także parę dni, żeby nabrać sił, takich fizycznych, bo psychicznych, moralnych, nie brakuje nam absolutnie (...) także panie Hołownia, panie Tusk, niedługo się zobaczymy, spojrzymy wam prosto w oczy, na naszych warunkach. Jesteśmy posłami i nie odpuszczamy" - powiedział.

"Ostatnio (marszałek Sejmu Szymon Hołownia - PAP) przełożył o tydzień posiedzenie Sejmu, kiedy zapowiedzieliśmy, że się pojawimy, więc nie wiem, czy jest sens, żeby jutro Sejm się odbywał, bo jeszcze nie powiedzieliśmy, czy będziemy, czy nie będziemy, mamy swój plan" - dodał.

Maciej Wąsik zaznaczył przy tym, że marszałek Hołownia "bierze na siebie ogromną odpowiedzialność wydając decyzję, że nie wpuści dwóch posłów do Sejmu".

"Myślę, że kiedyś będzie żałował tej decyzji. Myślę, że Donald Tusk pierwszy zepchnie na niego odpowiedzialność za to" - powiedział Wąsik.

Na pytanie o to, jak interpretować środową wypowiedź premiera Tuska o tym, iż "sprawa Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika nie skończyła się; ona dopiero się zaczęła", Kamiński wskazał, że traktuje to, jako kolejną "zapowiedź represji" wobec niego i Wąsika. "Ale nie ugniemy się. Nie boimy się Tuska ani nikogo z tej śmiesznej bandy” - powiedział.

Na koniec rozmowy Mariusz Kamiński jeszcze raz zaznaczył, że obaj ułaskawieni politycy w najbliższych dniach muszą porozmawiać ze swoimi lekarzami i nabrać sił. "Ale to będzie bardzo krótki okres czasu. Już niedługo będziemy w stu procentach aktywni" - zapewnił. Z kolei Wąsik zapowiedział "dużo niespodzianek".

20 grudnia 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na dwa lata więzienia za to, że jako szefowie CBA przekroczyli uprawnienia w związku z tzw. aferą gruntową z 2007 r. W związku z tym, marszałek Sejmu wydał postanowienia o stwierdzeniu wygaśnięcia ich mandatów poselskich. Kamiński i Wąsik wnieśli odwołania od tych decyzji. Marszałek Sejmu skierował te odwołania do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN.

Wyznaczony do sprawy odwołania Wąsika w Izbie Pracy sędzia wydał jednak postanowienie o przekazaniu tej sprawy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej, która uchyliła postanowienie marszałka o wygaśnięciu mandatu Wąsika. Dzień później izba ta uchyliła postanowienie o wygaśnięciu mandatu Kamińskiego. Było to możliwe, bo obaj politycy, niezależnie od ich odwołań wniesionych do Izby Pracy za pośrednictwem marszałka, skierowali odwołania także bezpośrednio do Izby Kontroli.

Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, w której pozostało odwołanie Kamińskiego skierowane przez marszałka Sejmu, 10 stycznia rozpoznała je i nie uwzględniła go. Następnie w Monitorze Polskim zostało ogłoszone postanowienie marszałka Hołowni z 21 grudnia o wygaśnięciu mandatu poselskiego tego polityka.(PAP)

Autor: Szymon Kiepel