Tusk ostrzega przed eskalacją Rosji. „Gorsze warianty są możliwe”

Donald Tusk
Premier Donald Tusk zwołał w niedzielę specjalną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa i ostrzegł, że najbliższe tygodnie oraz miesiące mogą przynieść wzmożone działania Rosji.PAP / Albert Zawada
dzisiaj, 20:35

Rosyjskie ataki na zachodnią Ukrainę przesunęły się niebezpiecznie blisko polskiej granicy. Premier Donald Tusk zwołał w niedzielę specjalną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa i ostrzegł, że najbliższe tygodnie oraz miesiące mogą przynieść wzmożone działania Rosji. Polska poderwała lotnictwo i postawiła w gotowość naziemną obronę powietrzną. Polsat News podał, że według wstępnych szacunków wojskowych w trwającej od soboty serii ataków Rosjanie wykorzystali ponad 700 dronów oraz 40 pocisków balistycznych.

Donald Tusk podczas specjalnej odprawy służb w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa stwierdził, że eskalacja rosyjskich działań jest już faktem, a jej kolejne przykłady pojawiają się coraz bliżej terytorium Polski. Premier zastrzegł jednocześnie, że nie oznacza to pewności bezpośredniego ataku na nasz kraj. Jego zdaniem nie można jednak wykluczać scenariuszy poważniejszych od tych, z którymi Polska mierzyła się dotychczas.

Szef rządu wskazał, że polskie służby od wielu miesięcy otrzymują informacje dotyczące możliwości nasilenia rosyjskich działań. Część ostrzeżeń miała w ostatnich dniach trafić bezpośrednio do premiera zarówno od służb krajowych, jak i sojuszniczych.

Tusk podkreślił, że należy przygotować państwo na zwiększoną aktywność Rosji w kolejnych tygodniach i miesiącach. Jednym z potencjalnych kierunków rosyjskich działań może być infrastruktura umożliwiająca Ukrainie utrzymywanie połączeń z państwami Unii Europejskiej.

To nie jest wyłącznie hipotetyczny scenariusz. Już 10 września Reuters informował, że Tusk spodziewa się rosyjskich prób uderzania w ukraińskie przejścia graniczne i szlaki logistyczne prowadzące w stronę Polski. Premier odwoływał się wówczas również do wcześniejszych rosyjskich działań wymierzonych w infrastrukturę na granicy Ukrainy z Mołdawią.

Rosyjski atak koło Dorohuska. Cel znajdował się tuż przy granicy

W nocy z soboty na niedzielę zagrożenie stało się bezpośrednio odczuwalne na polsko-ukraińskim pograniczu. Reuters podał, że rosyjski atak trafił w ciężarówkę znajdującą się w pobliżu przejścia Dorohusk–Jagodzin. Operacje na przejściu zostały czasowo zakłócone.

Według informacji przekazywanych przez polskie służby jeden z ataków nastąpił w bezpośredniej bliskości przejścia granicznego. Polsat News informował również o uderzeniach oddalonych o zaledwie kilka kilometrów od Polski. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych oceniał, że zagrożenie było realne i bliskie, ponieważ rosyjskie bezzałogowce operowały lub trafiały w cele położone kilka lub kilkanaście kilometrów od polskiej granicy.

Premier po odprawie precyzował jednak, które zdarzenia zostały potwierdzone przez polskie służby. Wskazał m.in. na uderzenie w rejon stacji paliw znajdującej się około dwóch kilometrów od Polski oraz atak na skład pociągu towarowego stojącego na bocznicy.

Jednocześnie szef rządu wyraźnie oddzielił te informacje od doniesień, których polskie instytucje nie były w stanie zweryfikować.

Atak na pociąg Kijów–Warszawa bez potwierdzenia polskich służb

W przestrzeni informacyjnej pojawiły się doniesienia o uderzeniu w lokomotywę pociągu pasażerskiego kursującego na trasie Kijów–Warszawa. Informację o ataku przekazywały ukraińskie koleje państwowe. Według ukraińskiej wersji załoga została wcześniej ostrzeżona o zagrożeniu i nikt nie odniósł obrażeń.

Donald Tusk zaznaczył jednak po odprawie, że polskie służby nie potwierdzają informacji o uderzeniu w lokomotywę pociągu pasażerskiego ani części relacji dotyczących kolumny ciężarówek. Premier nie przesądzał, że doniesienia są nieprawdziwe, ale podkreślił brak ich niezależnego potwierdzenia po polskiej stronie.

Podobnie odniósł się do spekulacji dotyczących ewentualnego pojawienia się rosyjskich obiektów nad terytorium Polski.

W tej kwestii komunikat był jednoznaczny: podczas nocnych działań nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Polskie F-16 i obrona powietrzna postawione w gotowość

Brak naruszenia granicy powietrznej nie oznaczał jednak braku reakcji Wojska Polskiego. Szef sztabu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. bryg. Jarosław Chojnacki poinformował, że polskie systemy radiolokacyjne obserwowały obiekty znajdujące się nad Ukrainą i przemieszczające się w kierunku Polski.

Dowódca operacyjny uruchomił w związku z tym naziemne środki obrony powietrznej rozmieszczone we wschodniej części kraju, między innymi w województwach lubelskim i podkarpackim. W powietrze skierowano także lotnictwo, w tym samoloty F-16 oraz śmigłowce Mi-17 i Black Hawk.

Według gen. Chojnackiego naziemne systemy pozostawały gotowe do zestrzelenia obiektów, gdyby pojawiły się nad Polską. Wojsko miało pełny obraz sytuacji dzięki systemom obserwacji przestrzeni powietrznej.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już wcześniej rozesłało ostrzeżenia do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego w związku z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Po zakończeniu zagrożenia poinformowano, że na terytorium Polski nie ma niebezpieczeństwa.

Ponad 700 dronów i 40 pocisków balistycznych według wstępnych danych

Skalę operacji przedstawił podczas odprawy gen. Chojnacki. Według przytoczonych przez Polsat News wstępnych szacunków wojskowych w rosyjskich działaniach rozpoczętych w sobotę około godz. 14 mogło zostać wykorzystanych ponad 700 dronów oraz około 40 pocisków balistycznych. Ataki miały koncentrować się m.in. na obwodzie odeskim oraz zachodniej części Ukrainy.

Dane należy odróżnić od informacji ukraińskich odnoszących się wyłącznie do poszczególnych faz nocnego nalotu. Ukraińskie źródła informowały m.in. o ponad 450 dronach wykorzystanych w jednej z fal ataków. Różnice wynikają więc m.in. z odmiennego zakresu czasowego podawanych zestawień.

Reuters dzień wcześniej informował natomiast o niemal 500 rosyjskich dronach wykorzystanych w atakach prowadzonych od sobotniego poranka w różnych częściach Ukrainy. Rosja w ostatnich miesiącach systematycznie zwiększa liczbę bezzałogowców wysyłanych jednocześnie przeciwko ukraińskim celom.

Drony odrzutowe nowym problemem dla polskiej obrony

Szczególną uwagę polskich władz zwróciło wykorzystanie szybszych bezzałogowych maszyn odrzutowych. Donald Tusk ocenił, że nocny atak pokazuje gotowość Rosji do stosowania sprzętu groźniejszego niż używany wcześniej na taką skalę. Premier wskazał przede wszystkim na zasięg i precyzję nowych konstrukcji.

To właśnie możliwości dronów odrzutowych mają być jednym z tematów dalszych analiz służb i wojska. Rząd bierze pod uwagę również ryzyko wykorzystania bezzałogowców do zakłócania pracy infrastruktury krytycznej, w tym kolei lub zakładów przemysłowych.

Tusk zaznaczył, że kluczowa będzie zdolność służb do szybkiego potwierdzania informacji oraz odróżniania rzeczywistych zagrożeń od fałszywych alarmów i dezinformacji. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy reakcja na pojawienie się obcego obiektu może wymagać decyzji podejmowanych w bardzo krótkim czasie.

Przejścia graniczne z Ukrainą pod szczególnym nadzorem

Komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan poinformował podczas odprawy, że sytuacja na polsko-ukraińskich przejściach jest opanowana i ruch odbywa się normalnie. Wcześniej jednak z powodu zagrożenia atakami po stronie ukraińskiej odprawy były okresowo zatrzymywane i ponownie uruchamiane.

Donald Tusk zapowiedział, że funkcjonowanie przejść granicznych będzie w najbliższym czasie traktowane w szczególny sposób. Ma to znaczenie nie tylko dla ruchu osobowego, ale także dla transportu towarów i funkcjonowania ukraińskich szlaków logistycznych prowadzących do Unii Europejskiej.

Właśnie infrastruktura transportowa coraz wyraźniej staje się jednym z celów rosyjskiej presji. Reuters wskazuje, że uderzenia w pobliżu granic Ukrainy z państwami NATO wpisują się w szerszą tendencję atakowania tras istotnych dla handlu, zaopatrzenia oraz dostaw kierowanych z Europy.

Tusk zapowiada wzmożony tryb działania służb

Premier polecił służbom utrzymywanie zwiększonej gotowości i szczegółową weryfikację każdej informacji o potencjalnym zagrożeniu. Podkreślił przy tym, że działania państwa nie powinny prowadzić do tworzenia atmosfery paniki.

Rząd zakłada jednak możliwość wystąpienia kolejnych incydentów. Tusk wskazał, że Polska wraz z sojusznikami musi zachować zdolność do wspólnej reakcji, jeżeli charakter rosyjskich działań będzie tego wymagał.

Ostrzeżenia premiera pojawiają się trzy dni po jego wcześniejszej wypowiedzi dotyczącej zagrożenia dla przejść granicznych z Ukrainą. 10 września Reuters informował, że szef polskiego rządu mówił już o spodziewanych rosyjskich próbach dezorganizowania połączeń Ukrainy z zachodnimi sąsiadami. Niedzielne ataki pokazały, że rosyjskie uderzenia rzeczywiście znalazły się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy Polski.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.