Doniesienia o możliwej rekonstrukcji rządu uruchomiły polityczną grę nerwów w koalicji. Polska 2050 ostrzegła, że zmiany dotyczące jej ministrów bez zgody ugrupowania byłyby równoznaczne z zerwaniem umowy koalicyjnej. Premier Donald Tusk zapewnia jednak, że nie planuje zmian w składzie Rady Ministrów.
Premier Donald Tusk zapewnił w piątek, że nie ma obecnie planów przeprowadzenia rekonstrukcji rządu. Odniósł się w ten sposób do doniesień części mediów, które informowały o możliwych zmianach w Radzie Ministrów jeszcze przed wakacjami.
– Nie wiem, skąd się wzięła ta plotka. Niektóre media zaczęły się rozpisywać o moich ambitnych planach kolejnej rekonstrukcji rządu, ale nie, nie mam w tej chwili takich planów – powiedział premier po zakończeniu szczytu UE w Brukseli.
Wcześniej RMF FM i Polsat News informowały, że w rządzie może dojść do tzw. małej rekonstrukcji.
Spekulacje o zmianach w trzech resortach
Według nieoficjalnych doniesień ewentualne zmiany miałyby objąć kierownictwo trzech resortów: zdrowia, kultury oraz edukacji. Wśród nazwisk pojawiających się w spekulacjach wymieniano minister edukacji Barbarę Nowacką (KO), minister kultury Martę Cienkowską (Polska 2050) i minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę.
Barbara Nowacka, pytana o doniesienia medialne, podkreślała, że decyzje personalne w rządzie należą wyłącznie do premiera. – Każdy minister jest zależny od decyzji premiera – powiedziała.
Ostra reakcja Polski 2050
Doniesienia o możliwej rekonstrukcji wywołały jednak nerwową reakcję w Polsce 2050. Z ustaleń DGP wynika, że szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w komunikacie skierowanym do członków Polski 2050 podkreśliła, że ugrupowanie nie prowadziło żadnych rozmów o zmianach w składzie rządu. - Nie planujemy absolutnie żadnych zmian w składzie ministrów Polski 2050. Nie było na ten temat żadnych rozmów koalicyjnych – napisała.
Dodała również, że ewentualne odwołanie ministra należącego do partii koalicyjnej bez zgody tej partii oznaczałoby w praktyce zerwanie umowy koalicyjnej. - Jakiekolwiek zmiany ministrów partii koalicyjnej bez zgody tej partii są równoznaczne z zerwaniem umowy koalicyjnej. Nie jest więc to możliwe – zaznaczyła.
W koalicji komunikat Pełczyńskiej-Nałęcz odczytano jako próbę uprzedzenia ruchu premiera i zablokowania ewentualnych zmian dotyczących ministry kultury.
Gra nerwów w koalicji
Rozmówcy z koalicji przyznają, że w ostatnich dniach temat rekonstrukcji rzeczywiście pojawiał się w rozmowach polityków, choć nie było oficjalnych ustaleń w tej sprawie. Część z nich uważa, że przecieki mogą być elementem politycznej gry lub próbą wywołania presji na partnerów koalicyjnych. Na razie jednak – przynajmniej według deklaracji premiera – rekonstrukcja rządu nie jest obecnie brana pod uwagę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu