Smoleńsk” jest filmem zrobionym, jak na standardy kina XXI w., nieudolnie. To smutne, ale – jakby to powiedzieć – zdarza się. Nieumiejętność przyznania przez niemałe grono prawicowych publicystów, że długo oczekiwane dzieło jest słabsze od najsłabszych filmów Wajdy, jest natomiast groźna.
Argumentacja osób, które nabrały wody w usta albo które tak recenzują film, aby nie skrytykować dzieła, lecz napisać o czymś innym (np. że lewacy krytykują „Smoleńsk”, wiadomo), jest zrozumiała. „Oni” tylko czekają na „nasze” wybrzydzanie, aby zacytować je w swoich rubrykach z gatunku „prawica plecie” i napuszczać jednych prawicowców na drugich. Antoni Krauze jest porządnym i odważnym człowiekiem, podobnie jak aktorzy, którzy ryzykują zawodowy prestiż, biorąc udział w pisowskiej narracji. I tak dalej. Mają prawo oczekiwać, że przynajmniej my nie dołączymy teraz do chóru krytyków. I tak dalej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.