Obowiązujące w Syrii zawieszenie broni "nie utrzyma się" - ostrzegł w sobotę wysoki rangą przedstawiciel rebeliantów walczących z siłami prezydenta Baszara el-Asada. Oskarżył też Rosję o prowadzenie działań zbrojnych wymierzonych w przeciwników reżimu.
Reklama

Zawieszenie broni obowiązuje od poniedziałku i jest efektem planu uzgodnionego przez Rosję i Stany Zjednoczone.

"Tak jak ostrzegaliśmy i mówiliśmy amerykańskiemu Departamentowi Stanu, rozejm się nie utrzyma. (...) Nie możliwe, aby strona (Rosja), która prowadzi wojnę przeciwko ludziom starała się jednocześnie osiągnąć rozejm, tak samo nie ma szans, aby mogła patronować porozumieniu w sytuacji, w której dzień i noc zrzuca bomby. Druga strona (USA) pełni natomiast rolę widza" - mówił przedstawiciel rebeliantów.

Rozmówca agencji Reutera podkreślił także, że obecne porozumienie jest dla nich niekorzystne ponieważ do miasta Aleppo nadal nie dotarła oczekiwana pomoc humanitarna. Konwoje cały czas czekają na tureckiej granicy na pozwolenie do wyjazdu.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka alarmuje, że w nocy z piątku na sobotę siły rządowe przeprowadziły ataki powietrzne na pozycje rebeliantów w kilku częściach kraju. Obserwatorium donosi też o walkach między wojskami Asada a rebeliantami na północ od miasta Hims w zachodniej części Syrii.

W piątek Waszyngton podkreślił, że nie zgodzi się na utworzenie wspólnego z Rosją centrum współpracy wojskowej, dopóki w Syrii nie ruszą dostawy pomocy humanitarnej.

Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry podkreślił w rozmowie telefonicznej z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, że Moskwa musi wpłynąć na reżim syryjski i sprawić, by przestał on blokować dostawy pomocy na oblężone obszary w Syrii, m.in. do miasta Aleppo na północnym zachodzie kraju. Amerykański resort przypomniał, że opóźnienia w dostawach pomocy "powtarzają się" i są "nie do przyjęcia". Dopóki pomoc nie zostanie dostarczona, USA nie zgodzą się na utworzenie centrum wymiany danych wywiadowczych i koordynacji ataków na siły islamistyczne w Syrii - podkreślono.

Uzgodniony przez Rosję i USA plan przewiduje zawieszenie broni przez siedem dni, począwszy od 12 września, a następnie rozpoczęcie skoordynowanej walki przez USA i Rosję przeciw ekstremistom z Państwa Islamskiego (IS) oraz Dżabat Fatah al-Szam, którzy nie są objęci rozejmem. Dotychczas upubliczniono ogólne założenia porozumienia, ale nie ujawniono szczegółów, co wzbudza obawy niektórych sojuszników Waszyngtonu, np. Francji.

Dostarczenie pilnie potrzebnej pomocy humanitarnej na oblężone obszary w Syrii jest jednym z warunków porozumienia o rozejmie. W przypadku Aleppo warunkiem jest wycofanie się sił rebelianckich i rządowych z okolic głównej drogi prowadzącej do miasta. Wcześniej w piątek rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że armia syryjska wycofała siły i sprzęt z tej trasy, ale powróciła na pozycje, gdy dostała się pod ostrzał rebeliantów.