Rafał Sadoch, analityk DM mBanku podkreśla, że w czwartek notowania złotego odbiły wobec głównych walut, jednak skala umocnienia nie była znacząca.

"Polska waluta umocniła się wobec euro o ponad jeden grosz, a kurs EUR/PLN obniżył się do 4,41. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku dolara amerykańskiego, który po południu kosztuje 3,93. Frank szwajcarski potaniał zaś o dwa grosze, a kurs obniżył się do 4,08" - komentuje.

Reklama

Było to, jak dodaje, "wynikiem ogólnej poprawy sentymentu oraz spadku awersji do ryzyka na rynkach finansowych". "Główne europejskie parkiety rosły dziś w ponad 1 proc. tempie. Co ciekawe, wśród głównych walut jedną z najmocniej drożejących jest funt szterling, mimo w dalszym ciągu niekorzystnych sondaży dotyczących przyszłotygodniowego referendum" - stwierdza analityk mBanku.

Zwraca też uwagę, że jeśli najnowsze, środowe projekcje makroekonomiczne FOMC wskazywać będą na oddalającą się perspektywę podwyżek stóp procentowych w USA, a "na konferencji prasowej po posiedzeniu potwierdzi to Janet Yellen (szefowa FED - PAP), skala umocnienia złotego może jeszcze się zwiększyć". "Jeśli natomiast posiedzenie będzie miało jastrzębi wydźwięk, dzisiejszy wzrost wartości złotego prawdopodobnie wyparuje" - ocenia Sadoch.

Także Konrad Ryczko z DM BOŚ zwraca uwagę, że "środowy handel na rynku przyniósł wyhamowanie ostatnich spadków na wycenie polskiej waluty".

"Złoty zyskiwał ok. 0,6 proc. wobec głównych zagranicznych dewiz, korzystając z lekkiego odreagowania na bardziej ryzykownych aktywach po ostatnich zniżkach. W dalszym ciągu jednak inwestorzy pozostają ostrożni, gdyż prawdopodobieństwo tzw. Brexitu utrzymuje się w okolicy 40 proc. W konsekwencji nawet lokalna poprawa nastrojów i spadki na CHF oraz JPY nie mogą stanowić tutaj sygnału trwałego polepszenia nastrojów na rynkach" - zaznacza. (PAP)