Niedziński: Stany Podzielone Ameryki

Bartłomiej Niedziński
Bartłomiej NiedzińskiDGP / Bartłomiej Molga
2 marca 2016

Żelazna zasada strategii wyborczej w każdym dwubiegunowym systemie mówi, że aby odnieść sukces, należy wystawiać kandydata najbardziej akceptowalnego dla najszerszego elektoratu, czyli takiego, który zdobędzie niezaangażowane polityczne centrum.

Tymczasem wszystko na to wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych o prezydenturę powalczy dwoje kandydatów z największym elektoratem negatywnym – Donald Trump i Hillary Clinton. To może wyglądać na strategiczny błąd, gdyby nie fakt, że w Ameryce niezaangażowane polityczne centrum niknie w oczach.

Trumpa i Clinton, poza wysokim odsetkiem nieprzychylnych ocen i reprezentowaniem stanu Nowy Jork, oczywiście niewiele łączy. Pierwszy nie ma doświadczenia w polityce i mimo że jest miliarderem, stał się dla republikańskich wyborców kandydatem protestu, Clinton – była pierwsza dama, była senator i była sekretarz stanu z poparciem partyjnego kierownictwa demokratów – jest kwintesencją establishmentu. Ale to, co jeszcze niedawno działałoby na jej korzyść, teraz może stać się obciążeniem.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png