Sztabińska: Nowy prezydent. Po prostu

7 sierpnia 2015

Jeśli ktokolwiek sądzi, że przeczyta o tym, jak wyobrażam sobie prezydenturę Andrzeja Dudy, jakie mam wobec niej oczekiwania albo jakie przewiduję wyzwania, srodze się zawiedzie. Nie czynię żadnych założeń w tym względzie. Nie mam też jakichkolwiek zdolności jasnowidzenia ani nie korzystam z usług wróżbiarskich. Wprawdzie mogę wysilić szare komórki, by ułożyć listę życzeń. Ale po co? Nie mam złudzeń, że piąty prezydent III RP właśnie moje wytwory wyobraźni oraz zestaw wskazań zrealizuje. Zrealizuje ten, który sam sobie – czy raczej wspólnie z gronem swoich doradców – ustalił i ogłosił w orędziu po złożeniu przysięgi. Bo ma do tego prawo, jako że został wybrany na najwyższy urząd w państwie w demokratycznych wyborach. I jest nowym prezydentem RP. Po prostu.

Dla mnie słowa przysięgi mają ogromne znaczenie. Mam wrażenie, że dla nowej głowy naszego państwa również. Nie zaczynałby przecież swojego orędzia od słów „Jestem wzruszony...”. A wypowiedział je w chwilę po tym, jak przysiągł: dochować wierności postanowieniom konstytucji, strzec niezłomnie godności narodu oraz niepodległości i bezpieczeństwa państwa, a także zawsze traktować dobro ojczyzny oraz pomyślność obywateli jako najwyższy nakaz. To ogromny zaszczyt składać taką przysięgę, ale też ogromne zobowiązanie i odpowiedzialność, co sam Andrzej Duda podkreślił. Ale w końcu to zobowiązanie z woli narodu i przed nim złożone. Więc nie wypada go nie dotrzymać. Po prostu.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png