Siły Odpowiedzi Sojuszu zwiększą się dwukrotnie, a we wschodniej Europie powstaną jednostki sztabowe
Polityka Rosji trwale zmieniła europejskie myślenie o bezpieczeństwie. Taką tezę potwierdza ostatnie spotkanie ministrów obrony NATO. Aneksja Krymu i rebelia w Donbasie spowodowały, że nawet prorosyjscy do tej pory Niemcy i Francuzi zaostrzyli kurs wobec Moskwy. Kreml tym samym pomógł wylansować koncepcję działania Sojuszu, którą popierały NATO-wskie jastrzębie, m.in. Polska i USA.
– Ministrowie obrony państw NATO postanowili zwiększyć liczebność Sił Odpowiedzi Sojuszu (NATO Response Force) do 40 tys. żołnierzy oraz rozszerzyć je o komponenty lotniczy, morski i sił specjalnych – poinformował sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Wcześniej liczyły one ok. 13 tys. wojskowych. To właśnie w skład NRF, które mogą być gotowe do użycia w ciągu kilkunastu tygodni, wchodzi tzw. szpica (Very High Readiness Joint Task Force, VJTF) licząca 5 tys. żołnierzy i zdolna do podjęcia akcji w ciągu 2–3 dni.
Jeśli chodzi o samą szpicę, to w Brukseli ustalono, że w Bułgarii, Rumunii, Polsce, na Litwie, Łotwie oraz w Estonii powstaną jednostki sztabowe, które będą ułatwiać szybkie przerzucenie sił natychmiastowego reagowania do tych krajów. Na razie nie dotyczy to Czech, Słowacji i Węgier, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu uważały, że zagrożenie z Rosji jest wyolbrzymiane. Decyzja o tym, czy podobne komórki sztabowe powstaną w tych krajach, została odłożona na kilka miesięcy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.