Konkluzje z rozpoczynającego się jutro szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze będą zarazem oceną rządów Petra Poroszenki. Trójką minus na zachętę. Poroszenko – podobnie jak jego poprzednicy, Wiktor Janukowycz, a wcześniej Wiktor Juszczenko – nie wykorzystuje dobrej prasy, jaką przez chwilę miała na Zachodzie Ukraina.


Juszczenko najpierw wygrał pomarańczową rewolucję, by chwilę później pogrążyć się w nieczytelnych wojnach gabinetowych i pozbawić państwo szacunku. Janukowycz w 2010 r. demokratycznie wziął władzę, obiecał kurs na Zachód, by zaraz potem wpaść w spiralę kłamstw zakończoną ludowym buntem. Poroszenko chce zmian, ale nie podejmuje zdecydowanych decyzji wymierzonych choćby w walkę z korupcją. Nie ma pomysłu, jak pokonać biurokratyczną inercję państwa.

Poroszenko musi zdawać sobie sprawę z tego, że dłużej nie da się wszystkiego tłumaczyć wojną w Zagłębiu Donieckim. Musi też mieć analityków, którzy dostrzegają, że w bliskim otoczeniu Unii Europejskiej i NATO rozgrywają się wydarzenia ważniejsze niż Ukraina, co powoduje, że Kijów spada z agendy. UE szykuje się na wojnę z przemytnikami uchodźców. Europejski Bank Centralny kreśli plany ewentualnościowe na wypadek wyjścia Grecji ze strefy euro, a Komisja analizuje potencjalne wycofanie się Wielkiej Brytanii z polityk wspólnotowych. Do tego dochodzi macedoński protest w Skopje i dziwna rebelia wokół Kumanowa.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png