Jeśli działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zażądają od Leszka Millera wzięcia odpowiedzialności za wyborcze fiasko, będą mieli problem. Bo nie bardzo wiadomo, kto mógłby go zastąpić w roli lidera. Siła największej lewicowej partii się kurczy
Sojusz czeka poważna dyskusja na temat tego, jaką partią chce być. Do jakiego wyborcy chce trafiać. I w jaki sposób ma to robić. Okazją do tego będzie spotkanie zarządu Sojuszu z klubem poselskim, które odbędzie się najpóźniej w sobotę po wyborach. Nieoficjalnie wiadomo, że może wtedy dojść do „nowego otwarcia”. W grę wchodzi nawet ogłoszenie jakiejś formy lewicowej koalicji przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.
Tematem numer jeden w SLD będą wybory prezydenckie. Pomimo entuzjazmu Leszka Millera, na finiszu kampanii przeciw Magdalenie Ogórek wypowiadali się już nawet obecni i byli politycy Sojuszu. – Jeśli im się ta kandydatura nie podoba i nie chcą jej wspierać, niech po prostu milczą – mówił w „Kontrwywiadzie RMF” Miller.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.