Hillary Rodham Clinton zadeklarowała w niedzielę – bez wielkich fanfar – że wystartuje w wyścigu do Białego Domu.
Zaskoczenie żadne, bo od początku pytanie brzmiało raczej, kiedy to ogłosi niż czy w ogóle. Zaskoczenia nie będzie również w prezydenckich prawyborach Partii Demokratycznej, bo już teraz jest niemal pewne, że wygra je w cuglach, a zakłady można przyjmować co najwyżej w kwestii tego, po głosowaniach w ilu stanach jej potencjalni rywale rzucą ręcznik. Co oznacza, że z miejsca staje się ona bardzo poważną kandydatką do urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych, bo z większością republikańskich pretendentów na razie wygrywa – jedynie Jeb Bush ma podobne szanse – a z kolei pozostali demokraci przegrywają nie tylko z nim, lecz także z innymi republikanami.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
